Nudziarz

Ranny uzdrowiciel
5 maja 2022

Transkrypcja tekstu:

„Coś taki zdziwiony?” – zapytała Stefana Grażyna, kiedy ten obudziwszy się usiadł na łóżku z wybałuszonymi oczyma – „Stało się coś?”. „Jaki miałem dziwny sen – wymamrotał Stefan – najpierw mi się śniło że bracia Rodzeń przeszli na wegetarianizm, a potem że idę ku światłu”. „I co odkryłeś po drugiej stronie tunelu? – zapytała Grażyna”. „Nic – odburknął Stefan – bo okazało się, że to nie żadne światło tylko lampa u dentysty. Mówię ci Grażyna – są rzeczy widzialne i niewidzialne, które się filologom nie śniły.” „Chyba filozofom?” – dopytała Grażyna. „Nie, filozofom to się śnią takie świństwa, że lepiej nie wspominać – skwitował Stefan”
Tradycyjna wieść niesie, że spora część kobiet jest wstanie w związku z mężczyzną na parę rzeczy przymknąć oko, z wyjątkiem tego, by nie był nudny jak flaki z olejem. Maria Czubaszek była nawet kiedyś bliska definicji tego zjawiska, mówiąc, że prawdziwą tragedią jest przystojny facet, ale durny i bez poczucia humoru. Spory wkład badawczy do zidentyfikowania tej kwestii wniósł również Artur Andrus tworząc poetycką pieśń o Amnonie, który – tu cytuję: „mógłby mieć każdą kobietę a ma kolekcję paletek”. Po powyższych przykładach zaczynamy się orientować – i już na poważnie – że zdaje się jednym z silniejszych kwalifikatorów bycia osobą towarzysko nieatrakcyjną, a co za tym idzie doświadczającą w efekcie negatywnych konsekwencji interakcyjnych jest bycie uznanym za nudziarza. Amnon ze swymi paletkami u Grażyny raczej nie ma szans. Co by jednak nie powiedzieć o Stefanie ma tę zdolność, że zawsze z czymś wyjedzie, by finalnie na jej twarzy pojawiło się rozbawienie. Niby nic, a cieszy. Dużo bardziej, niż bycie durnym i bez poczucia humoru.
Okazuje się, że kwestia społecznej klasyfikacji interakcyjnej osób uważanych przez swojej otoczenie za nudne przykuła ostatnio uwagę badaczy. Wprawdzie jak dotąd badano samo uczucie znudzenia, ale zdaje się że po raz pierwszy i to w tym roku pojawiły się wyniki badań wyjaśniające kogo i dlaczego uznajemy za osobę nudą, a więc towarzysko nieatrakcyjną. Badania zatytułowane „Nudni ludzie: stereotyp, charakterystyka, interpersonalne atrybucje i reakcje społeczne” przeprowadził zespół dr van Tilburga z Departamentu Psychologii Uniwersytetu w Essex analizując trzy obszary ludzkiej aktywności: wykonywany zawód, posiadane hobby oraz cechy osobiste. Naukowcy założyli, że bycie postrzeganym jako osoba nudna jest nie tylko związane z posiadaniem określonych cech, ale też uwarunkowaniami środowiska aktywności takiej osoby oraz jej własną aktywnością zarówno w ramach wykonywanego zawodu, jak i tego jakim czynnościom czy działaniom się oddaje. Bo przecież to, co dana osoba lubi najbardziej robić w czasie wolnym sporo nam o niej mówi. Od razu jednak należy zaznaczyć, że badania złożone z pięciu różnych etapów przeprowadzono na mieszkańcach Stanów Zjednoczonych oraz Wielkiej Brytanii, więc ich wyniki nie muszą być reprezentatywne również dla naszego rodzimego rynku. Ale i tak warto im się przyjrzeć, bo możemy w nich odkryć wiele znajomych tropów myślenia. Pierwsza odsłona badania dotyczyła tego, co jest uważane za stereotyp bycia nudnym, druga tego w jaki sposób badani skalują nudę, czyli co uważają za bardziej nudne, a co za mniej. W trzecim badaniu chodziło o ustalenie, w jaki sposób wcześniej zdiagnozowana i wyskalowana nuda wpływa na postrzeganie takich osób, w kontekście ich atrakcyjności interpersonalnej oraz chęci wchodzenia w interakcję z takimi osobami. Czwarte badanie miało ustalić w jakim stopniu ocenienie kogoś jako osobę nudną wpłynie na efekt unikania kontaktu czy interakcji z taką osobą. I w końcu piąte badanie miało na celu ustalenie w jakim stopniu osoby definiujące innych za nudnych oceniają wysokość ponoszonych kosztów w kontakcie z nimi. Tutaj naukowcy wymyślili zaskakujący, ale jakże ciekawy sposób — otóż zapytano badanych, w jakiej wysokości oczekiwali by dodatku do wynagrodzenia za konieczność pracy ze stereotypowym nudziarzem oraz ile byli by wstanie zapłacić, by uniknąć takiej współpracy. Zwróćmy uwagę na to, jak silna musi być niechęć do wchodzenia w interakcję z osobą postrzeganą jako nudna, skoro ktoś bierze pod uwagę, że potrzebny jest za to dodatek do pensji, czy to że byłby w stanie zapłacić byle tylko takiej interakcji uniknąć. To ostatnie piąte badanie wskazało chyba najbardziej interesujące wyniki, bo przecież samo to, że na świecie istnieją ludzie nudni i że są unikani towarzysko raczej nie budzi naszego zdziwienia. W tym ostatnim piątym badaniu – z pośród biorących w nim udział 116 osób tylko jedna osoba zarządała miliarda dolarów odszkodowania za interakcję z nudziarzem, więc została wykluczona z badania, bo takie rządanie dość poważnie wpłynęło by na średni wynik. W każdym razie okazało się, że im dłuższy czas w ciągu jednego dnia badani mieliby spędzić z nudziarzem tym większej dopłaty do stawki wynagrodzenia za ten dzień by oczekiwali. Przy osobach uznawanych za nudne w górnym przedziale oceny nudy badani oczekiwali dopłaty 50 dolarów za spędzenie w towarzystwie takich osób jednej godziny. Z przepracowanie siedmiu godzin w ciągu dnia z wysoko klasyfikowanym nudziarzem żądano już dopłaty w wysokości 250 dolarów. Teraz – na podstawie tych wyników i biorąc pod uwagę różnice kulturowe pomiędzy badanymi Amerykanami i Anglikami, a nami spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy my również oczekiwalibyśmy tysiąca złotych rekompensaty za spędzenia całego dnia pracy z Amnonem od paletek? A może mniej? Jeśli tak to o ile mniej?
Jak widać, sam fakt myślenia w kategoriach rekompensaty za interakcje z osobą ocenianą jako nudna daje sporo do myślenia, bo dowodzi, jak silny imperatyw towarzyskiego unikania takich osób reprezentujemy i to chyba niezależnie od tego w jakim społeczeństwie takie badania by przeprowadzono. Co więcej, najprawdopodobniej mamy również zbliżone zdanie co do tego jakie zawody uznajemy za nudne oraz co do tego, jaki rodzaj hobby klasyfikuje danego delikwenta w tym nudnym rankingu na wysokich miejscach. Dla badanych przez dr van Tilburga najwyższe lokaty otrzymały wszystkie te zawody, które wiążą się z pracą z liczbami, a więc wszelkie analizy danych, wyliczenia ubezpieczeń czy księgowość. Nawiasem mówiąc nie zdziwiłbym się, gdy mój księgowy po tym filmie podniósł mi stawkę. W każdym razie na dalszych miejscach mamy bankierów, urzędników, kasjerów w sklepach, ochroniarzy tamże, recepcjonistów na siłowni, bibliotekarzy oraz ludzi kościoła: od księży po kaznodziei. Najmniej nudne zawody to według przytaczanych badań artysta, dziennikarz, naukowiec, lekarz i o dziwo nauczyciel. Wśród hobby jako czyniące nas nudziarzem w największym stopniu uznano lubowanie się w drzemkach, oglądanie telewizji i chodzenie do kościoła. Wysoko nudne ma być również hobbystyczne obserwowanie zwierząt (głównie mrówek), palenie, picie i oczywiście różnego rodzaju kolekcjonerstwo. No cóż – chyba będę się musiał pozbyć mojej kolekcji żółtych kaczuszek do wanny. No i w końcu pora przyjrzeć się temu, jakie cechy osobowości według badanych tworzą nudziarza. Najwyższe noty pod względem bycia nudnym otrzymały osoby pozbawione poczucia humoru i nieposiadające własnej opinii w dowolnym obszarze oraz wykazujący się brakiem zainteresowań. Wysokie noty zdobyli również wiecznie narzekający pesymiści, ludzie pozbawieni kreatywności, ci mówiący zbyt wiele i nie słuchający innych. Oprócz tego także leniwi, pozbawieni motywacji, egocentrycy, ludzie unikający próbowania nowych rzeczy, ignoranci, ludzie płytcy i co najważniejsze przewidywalni. Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich cech, bo badani wymienili ich ponad czterdzieści, ale dla zainteresowanych w opisie filmu zamieszczam linka do wyników badań.
Jednak to co zdaje się w wynikach tych badań najistotniejsze to wniosek, że istnieje wyraźny związek pomiędzy tym, że ktoś jest przez swoje otoczenie uznawany za nudziarza, a tym, – na co wskazuje dr van Tilburg – że przez to otoczenie jest po prostu nielubiany. I nie ma znaczenia, że ocena, że ktoś jest nudny jest bardziej czy mniej stereotypowa, czy bardziej lub mniej sprawiedliwa czy zasłużona. Znaczenie ma niestety to, że w postrzeganiu społecznym – tu zacytujmy wnioski badaczy – tak ocenioną osobę uznaje się za mniej kompetentną i unika się z nią kontaktów towarzyskich. Co więcej – wykazujemy tendencję do na tyle drastycznie negatywnych ocen tak sklasyfikowanych osób, że mogą one doświadczać konkretnych, nieprzyjemnych społecznych reperkusji – jak na przykład ostracyzm, izolacja, czy blokowanie równej partycypacji w społecznych zasobach. Ale chyba najważniejszy jak dla mnie wniosek z tych badań jest taki, że w przyklejeniu komuś społecznej łatki nudziarza możemy się często zagalopować, bo bierzemy pod uwagę zbyt małe spektrum ludzkiej aktywności by taka ocena mogła być chociaż w najmniejszym stopniu rzetelna. Dlatego po pierwsze podchodźmy do formułowania takich ocen z dużą ostrożnością, bo możemy tym samym kogoś po prostu skrzywdzić. Po drugie skoro wiemy, w jaki sposób działa społeczne piętnowanie stereotypem nudy, to możemy wyciągnąć z tego lekcję, jak w miarę naszych możliwości takiego piętnowania uniknąć. I tutaj raczej bardziej bym był skłonny do poddania pod rozwagę naszych cech osobowości, niż tego jaki wykonujemy zawód, czyt też czy w ramach hobby kolekcjonujemy paletki. I warto też pamietać, że tego typu badania mówią nam o danym społeczeństwie dużo więcej niż tylko to, co miało być ich przedmiotem.
Pozdrawiam