
Życie bez słów
24 kwietnia 2026
Grim Keeping
15 maja 2026
Transkrypcja tekstu:
Wyobraźmy sobie w roli przykładu dwóch gości: Kazika i Adama. Obaj są szefami w pewnej firmie zarządzającymi kilkuosobowymi zespołami. Cóż tu dużo mowić – obaj niestety mają zbyt małe kompetencje na swoje stanowiska i to zarówno pod względem wiedzy i doświadczenia specjalizacyjnego, jaki i pod względem umiejętności zarządzania ludźmi. I obaj robią wszystko co tylko możliwe, żeby ten brak kompetencji się nie wydał, nie był widoczny i nie naraził ich na konieczność konfrontacji z kwestionowaniem ich pozycji. Ale zdarzają się sytuacje, w których wychodzą z wyuczonej i przetrenowanej roli. To te chwile, kiedy trzeba się zmierzyć z potrzebą wykorzystania swojej wiedzy czy zastosować konkretne umiejętności, by poradzić sobie z trudną sytuacją. To momenty, w których brak wiedzy i kompetencji szczególnie trudno ukryć, bo sytuacja wymaga konkretnych reakcji, a całość odbywa się przecież w obecności pracowników, którzy oczekują że ich szef z danym wyzwaniem potrafi sobie poradzić, że to dla niego bułka z masłem, bo przecież od lat przekonywał wszystkich dookoła o swoich umiejętnościach lidera. I w takich właśnie sytuacjach – mimo, że Kazik i Adam wydają nam się do siebie bardzo podobni – wypracowali oni dwie różne techniki, mające ich uchronić przed ujawnieniem ich rzeczywistych kompetencji. Kazik w takich sytuacjach lekko pochyla się do przodu jednocześnie obniżając podbródek, jakby chciał na chwilę schować szyję, robi groźną minę i wypowiada wtedy ostrzeżenia w stylu: „twoją rolą jest mnie słuchać, bo to ja jestem twoim szefem!”, co ma oznaczać „ja podejmuję tutaj decyzję a ty smarku nie musisz ich rozumieć”. Adam zaś wypracował inną taktykę mającą ochronić jego ego w sytuacjach podbramkowych. W przeciwieństwie do Kazika nie opuszcza podbródka chowając szyję tylko robi dokładnie odwrotnie. Unosi go w górę odsłaniając przy tym szyję w pełnej krasie. Jednocześnie groźnie zaciska usta i nic nie mówi, bo to przecież w jego przekonaniu wystarczy, żeby ewentualny kontestator jego kompetencji zamilkł, poczuł odpowiedni respekt i przestał cokolwiek kwestionować. Te reakcje Kazika i Adama zaczęły pojawiać się w trudnych sytuacjach na tyle często, że obserwującym ich podwładnym wydają się nie tylko nawykowe i automatyczne ale możliwe że również nieświadome. Po prostu pojawiają się jako mechanizm obronny, tyle że im częściej są widoczne tym zaczynają przynosić odwrotny do zamierzonego skutek. Bo wprawdzie zarówno Kazik, jak i Adam są święcie przekonani, że zachowując się w ten sposób budzą odpowiedni respekt, w efekcie którego pojawia się u podwładnych posłuch i szacunek, w rzeczywistości w ich podwładnych coraz częściej zaczyna się pojawiać przekonanie, w którym nie tylko kwestionują oni kompetencje swoich szefów, ale też oceniają tego typu zachowania w kategoriach deficytów intelektu. I to zarówno u jednego, jak i u drugiego.
Czy z tezą o wnioskowaniu skrywanej niskiej inteligencji na podstawie ekspozycji arogancji podejścia oraz arogancji wycofania trochę nie przesadzam? No cóż, teza ta została dosyć solidnie potwierdzona badawczo i zanim nabierzemy ochotę by ją kwestionować przyjrzyjmy się badaniom. Nosiły one tytuł: „Dwoista natura arogancji: z perspektywy podejścia i unikania” i ich celem było sprawdzenie tego, w jaki sposób ludzie eksponują arogancję rozumianą jako stabilne przekonanie o własnej wyższość i wyrażane poprzez zachowania przekazujące nadmierne poczucie własnej ważności. Były to badania kilkuetapowe, gdzie każdy kolejny etap służył zawężeniu definicji zachowań aroganckich i ich postrzegania społecznego. Uczestników badań zrekrutowano wśród obywateli Wielkiej Brytanii (60%), Stanów Zjednoczonych (22%), Australii (6%), RPA (5%), Kanady (5%) i Nowej Zelandii (2%), których pierwszym językiem był język angielski. I tę zasadę zarówno językową, jak i procent rekrutowanych badanych utrzymano na każdym z badawczych etapów. Pierwszy etap poświęcono ustaleniu liczby kilkuset słów, kojarzonych z arogancją, następnie na ich podstawie opracowano osiem podstawowych grup obejmujących cechy uznawane za aroganckie. W tej ósemce znalazło się szyderstwo, z takimi podcechami jak bycie pogardliwym, czy bezczelnym; nadmierna pewność siebie z pod cechą bycia zarozumiałym, wyniosłym, czy pretensjonalnym; chłód przejawiający się w demonstrowaniu obojętności czy lekceważenia; wrogość, z agresją, czy byciem niegrzecznym wobec oponenta; egocentryzm z oczywistymi cechami narcystycznymi; chełpliwość zawierającą w sobie popisywanie się; dominację objawiającą się określaniem swojej władzy czy też kontroli oraz wyższość zawierającą w sobie protekcjonalność. W kolejnym etapie z innymi uczestnikami ustalono jakie zachowania w kontekście mowy ciała wiązane są z tymi ośmioma wyróżnikami arogancji i w końcu w kolejnym etapie, na którym wynajęto aktorów, którzy demonstrowali uczestnikom konkretne zachowania przypisano te osiem czynników do dwóch podstawowych ekspozycji arogancji. Pierwsza to tzw. arogancja podejścia zorientowana na atak, w której podstawowymi czynnikami są szyderstwo, dominacja, wrogość, brak uprzejmości i chełpliwość i która wyrażana jest najczęściej przez agresywną komunikację, poniżanie innych, dążenie do władzy i przechwalanie się osiągnięciami. Druga to tzw. arogancja unikania związana z okazywaniem chłodu i pochłonięciem sobą i wyrażana na przykład poprzez unikanie informacji zwrotnych, brak troski o innych, egocentryzm i dystansowanie się. W kolejnych etapach badań ustalono, że te dwa typy arogancji często wyrażane są poprzez konkretne schematy mowy ciała – co ciekawe związane z ekspozycją lub zasłanianiem szyi. W arogancji podejścia pojawia się zatem zwrócenie ciała w kierunku rozmówcy i pochylenie głowy w dół, co według badaczy może mieć związek z atawistyczną ochroną, czy też zasłonięciem szyi. To postawa, która ma pełnić funkcję adaptacyjną w sytuacjach agresywnych ponieważ pomaga chronić szyję, czyli jedną z najbardziej wrażliwych części ciała. W ten sposób komunikowana jest rozmówcy gotowość do ataku z jednoczesnym zabezpieczeniem miejsc wrażliwych, co ma przestraszyć, bo przecież rozmówca w tym założeniu powinien się wycofać, skoro przygotowany w ten sposób arogant raczej nie żartuje. W arogancji unikania często pojawiała się ekspozycja szyi z jednoczesnym uniesieniem podbródka w górę i obróceniem głowy nieco w bok. To zaś ma sygnalizować wyższość i przekonanie o własnej odwadze – skoro arogant odsłania najbardziej wrażliwe miejsca to jednocześnie tym aktem pokazuje, że nie ma najmniejszych szans, by ktoś tak żałośnie mały, jak jego rozmówca mógł mu w czymkolwiek zagrażać. To zaś uniesienie podbródka z jednoczesnym przekręceniem głowy w bok sygnalizuje też brak zainteresowania tym, co ma do powiedzenia rozmówca, bo przecież z punktu widzenia aroganta nie może mieć to najmniejszego znaczenia. Oczywiście strategii mowy ciała związanych z arogancją jest nieco więcej, jednak nasi badacze skupili się na tych dwóch, bo przecież – jak czytamy z tytułu badań – ich zainteresowanie dotyczyło głownie arogancji podejścia i unikania. I w końcu na kolejnym etapie sprawdzono jak ludzie obserwujący te dwa schematy mowy ciała rzeczywiście na nie reagują. Okazało się, że po pierwsze tego typu zachowania – wbrew temu co zakładają aroganci, którzy się nimi posługują – znacznie obniżają poziom recepowanej sympatii do osoby, która się tak zachowuje. Po drugie w obu typach opisanych zachowań pojawiła się dodatkowo niechęć do przekazywania takiej osobie większej ilości informacji. Czyli inaczej mówiąc: kiedy ktoś się tak zachowuje to jego rozmówca traci ochotę na kontynuowanie rozmowy i dzielenie się jakimikolwiek informacjami z taką osobą uznając, że to i tak nic nie da, nie trafi do adresata i na pewno go nie przekona, a więc podejmowanie prób komunikacji traci jakikolwiek sens. Na domiar złego – i to po trzecie – pojawiła się również tendencja do negatywnych ocen inteligencji. A to oznacza, że zachowując się w ten sposób traci się w oczach swojego rozmówcy przekonanie o byciu inteligentnym i uruchamia w nim przekonanie, że inteligencja aroganta, znajduje się na dużo niższym poziomie niż mu się wydaje. Bo jak komentuje wyniki tych badań Lacey Johnson na łamach Psychology Today arogancja jest wyłącznie środkiem nadmiernej kompensacji – przechwałki pojawiają się nie dlatego, że dana osoba wierzy w swoją wyższość, ale dlatego że nie wierzy. Nie jest pewnością siebie, ale jedynie strachem przebranym za władzę. To niepewność, która jest głodem potwierdzenia swojej wartości opartym na strachu, który musi zbierać potwierdzenia swojej domniemanej siły, by nie polec przed własnymi ograniczeniami. Swoją cegiełkę do oceny arogancji dorzucają również Linda i Charlie Bloom, autorzy bestselleru „To co nas nie zabije”, którzy mówią, że arogancja bywa często wyrazem pragnienia uniknięcia wyśmiania i jest dyktowana lękiem przed wyimaginowaną konsekwencją popełnienia błędu, który w oczach innych może ujawnić wszelkiego rodzaju deficyty, których się pilnie strzeże, bo ich ujawnienie mogłoby być niezbitym dowodem na to jak kompetencyjnie nie dorosło się do pełnionej roli.
No cóż, przez lata obcowania z arogantami społecznie wytworzyliśmy przekonanie, że zamknięcie poznawcze oznacza niższą inteligencję. Czy jest ono słuszne trudno stwierdzić, bo musielibyśmy zmierzyć inteligencję poznawczą u wszystkich arogantów, a to chyba raczej nie jest możliwe. Pozostaje więc jedynie społeczna intuicja, w której mierzymy tak zachowujące się osoby naszą heurystyczną miarą stosując filtry percepcji społecznej. A to wyłącznie oznacza, że należy takich zachowań unikać, a jeśli są automatyczne i nawykowe to tym trudniejsze to zadanie. A kiedy widzimy, że mimo tak powszechnej recepcji społecznej arogancji jako odsłaniającej jakiś deficyt, w tym nie tylko kompetencji, czy pewności siebie, ale też intelektu ktoś po raz kolejny się tak zachowuje, to nie dziwmy się, że to przekonanie się jedynie społecznie wzmacnia.
Pozdrawiam
