
Poczucie wyjątkowości jako utknięcie w cierpieniu
27 marca 2026
Soft Socializing
17 kwietnia 2026
Transkrypcja tekstu:
acznijmy od przykładu. Oto Robert, który właśnie się dowiedział, że jutro do 15:00 musi opuścić wynajmowany lokal, w którym prowadził sklep. Niestety sklep zbankrutował, a on został z długami i jedyny majątek, który mu został to towar ze sklepu. Problem w tym, że musi to wszystko zabrać jutro przed dziesiątą rano, bo właściciel lokalu zagroził, że w innym przypadku przejmie towar na rzecz zaległych czynszów. Co więcej dostęp do lokalu będzie jutro tylko przez kilka godzin, bo nieustępliwość wściekłego właściciela nie zna granic. Robert próbował prosić o pomoc znajomych, ale wszyscy jakoś akurat okazali się zajęci. Mamy więc dzień sądu, godzinę piątą rano i Roberta, który postanowił wynieść na zewnątrz dawnego sklepu tyle towaru ile się da a dopiero potem rozejrzeć się za możliwością jakiegoś transportu, bo oczywiście samochód dostawczy zniknął w garażu komornika. I wtedy z porannej mgły wyłania się jakaś postać. Robert przeciera oczy ze zdumienia i widzi swojego kumpla Krzyśka, który mówi do osłupiałego bohatera tej historii. „Jak się za to weźmiemy razem, to damy radę i jeszcze namówiłem kuzyna, który zaraz przyjedzie tu ze swoim dostawczakiem”. Robert z trudem usiłuje wydobyć z siebie słowa i końcu wyszeptuje: „Kocham cię, stary!”
Przykład numer dwa: teraz widzimy dwóch kumpli siedzących przy barze małego pubu. Niespecjalnie nawet piją, bo do połowy wypite pierwsze piwo stoi przed nimi już od godziny. Jest problem. Arek stracił pracę. Właśnie dzisiaj, znienacka, kiedy pierwszego dnia po świętach zameldował się w biurze. Podobno tylko dlatego, że szef nie chciał mu psuć świąt. Ludzki pan. Arek ma 56 lat, wciąż niespłacone dwa kredyty. Ten pierwszy na dom, a ten drugi na mieszkanie córki, która musiała się jakoś ratować po małżeństwie z psychopatą. Arek właśnie opowiedział Bogdanowi o swojej sytuacji i o szefie, który go przez lata wykorzystywał, by w końcu zwolnić. „Dźwigniesz się z tego, stary – mówi Bogdan do Arka – nie takie katastrofy ogarniałeś i to w pojedynkę, bez przysłowiowego szwagra. Najważniejsze to mieć chęć się dźwignąć. Reszta to betka – wystarczy sprytny plan i konsekwencja.” Arek spogląda Bogdanowi w oczy, chwyta za kufel, stuka w kufel przyjaciela i mówi: „Dzięki stary, wiesz, że cię kocham”.
Przykład trzeci: tym razem śledzimy dwóch kumpli: Marka i Sławka, którzy wyjeżdżają razem na dawno planowany wspólny motocyklowy weekend. Po świetnej, pełnej uroczych winkli trasie dojeżdżają do wynajętego domku w górach. Rozpakowują sakwy, instalują się w domku i w końcu Sławek mówi: „To tradycyjnie, ty rozpal kominek, a ja szybko obrócę do jakiś Żabki po zapas piwa.” Na co Marek odpowiada. „Wiesz, już ci wcześniej chciałem powiedzieć, ale chyba mam problem z alkoholem. Nie służy mi, a już na pewno nie służy mojej rodzinie. Nie chcę próbować na razie żadnych oficjalnych terapii. Wiem, że to możliwie beznadziejna taktyka, ale chcę najpierw spróbować sam. Więc wybacz, ale nie napiję się z tobą piwa. Ale ty oczywiście jak masz ochotę to śmiało, bo nie chcę ci psuć weekendu.” „Ok – odpowiada Sławek i zabiera się do zdejmowania motocyklowych ciuchów. „No co ty? – dopytuje Marek – nie jedziesz do Żabki”. „Nie – z uśmiechem odpowiada Sławek – dotrzymam ci towarzystwa w niepiciu. Będzie ci łatwiej”. I wtedy Marek nie znajduje innych słów, jak tylko „Kocham cię, stary!”
Czy te słowa w opisanych wyżej przykładach, które wypowiada jeden heteroseksualny mężczyzna do drugiego heteroseksualnego mężczyzny, a więc bez najmniejszego kontekstu seksualnego napięcia między nimi wydają się na miejscu? Czy w takim neutralnym kontekście powiedzenie „kocham cię, stary” mieści się w ramach definicji męskości, czy też ją już przekracza? A może z innych powodów jest niestosowne, bo być może ujawnia jakiś rodzaj bliskości, o której nie powinno się mówić na głos. Albo nie powinno się jej czuć? Albo może kiedy się pojawia, to robi się dziwnie, nieswojo i jakoś tak nie wiadomo jak się wtedy zachować? Najprawdopodobniej twoja odpowiedź na tak postawione pytania – jeśli jesteś mężczyzną oglądającym ten odcinek będzie zależała od twojego wieku. I tu jest największa niespodzianka, bo przecież spodziewamy się, że w świecie boomerów, a więc pokolenia wyżu demograficznego, które nieodłącznie kojarzy nam się z samczą męskością, patriarchatem, sztywnymi rolami płciowymi i unikaniem ekspozycji emocji, czy wręcz uznawaniem takiej ekspozycji za słabość, takie wyznanie jednego faceta w kierunku drugiego jakoś mniej pasuje. Może bardziej pasowało by dużo młodszym mężczyznom, którzy – jak nam się wydaje mają na tyle przepracowane emocje, że nie wstydzą się o nich mówić. Może pokolenie Zet mogło by mieć w repertuarze swoich narracji takie wyznania, co u nich wydaje się być dużo bardziej naturalne i zupełnie nie obciachowe. Tymczasem badania pokazują, że jest zupełnie odwrotnie. I to te same badania, które już zdarzyły otoczyć się niejaką sławą, bo to właśnie w nich aż 1/3 mężczyzn z pokolenia Zet uznaje, że kobieta powinna być podporządkowana mężczyźnie, a jej miejsce jest raczej kuchni, niż w zawodowej karierze – przy czym to samo przekonanie odnotowano jedynie u 13% bloomersów. W wynikach badań czytamy, że to właśnie mężczyźni z pokolenia Z podzielają najbardziej tradycyjne poglądy zarówno na role kobiet w społeczeństwie, jak i mężczyzn. W porównaniu z innymi grupami, mężczyźni z pokolenia Z najczęściej zgadzają się z tradycyjnymi poglądami na temat nie tylko ról kobiet (takich jak to, że żona powinna zawsze posłuszna mężowi), ale także mężczyzn (takich jak to, że młodzi mężczyźni powinni starać się być silni fizycznie, nawet jeśli nie są naturalnie rośli). I dodajmy nie mówimy tutaj o badaniach, które zrobił jakiś oderwany od rzeczywistości profesor psychologii na kilkunastoosobowej grupie swoich studentów. Mowa tu o przekrojowych badaniach przeprowadzonych na ponad 23 tysiącach dorosłych mężczyzn – pomiędzy 18 tym, a 74 tym rokiem życia w 29 krajach pomiędzy 24 grudnia 2025 a 9 stycznia 2026. Mamy tutaj więc świeże dane, bo praktycznie z początku tego roku. Warto tutaj też przypomnieć o jakich widełkach wiekowych mówimy – wskazywani w badaniach boomersi, czyli pokolenie wyżu demograficznego to ludzie urodzeni pomiędzy 1946 a 1964 rokiem, zaś pokolenie zet to ludzie urodzeni pomiędzy 1997 a 2012 rokiem. A to oznacza, że najmłodszy dzisiaj boomers jest już po sześćdziesiątce, zaś najstarsze Zetki dobiegają trzydziestki.
Ale odpowiedzi na pytanie o rolę kobiet to nie jedyne różnice pomiędzy pokoleniami. Ujawniają się jeszcze w kluczowym dla nas pytaniu: „Czy mężczyżni nie powinni mówić <kocham cię> do swoich przyjaciół”. Wśród sześćdziesięcioletnich mężczyzn takie zdanie podziela 20% badanych, ale już wśród mężczyzn pokolenia Z ten wynik skacze do trzydziestu procent. Nie jestem ani boomersem, ani Zetką. Jestem Xem. To my tańczyliśmy pogo w błocie do piosenki „Mógłbym kochać się z tobą nawet na polu minowym”, wychowaliśmy się z kluczem na szyi i wrodzonym wstrętem do autorytetów oraz przekonaniem, że możemy liczyć wyłącznie na siebie. I tutaj nie odwołam się do badań ale do własnych, pewnie środowiskowo ograniczonych doświadczeń – to my również czasem mówiliśmy do swoich kumpli „kocham cię stary”, by zamanifestować swoją bliskość, przyjaźń, czy wdzięczność. I wydaje mi się, że nie czyniło nas to słabymi, a dokładnie odwrotnie. I co najciekawsze, być może właśnie dzięki takiej otwartości raczej nie doświadczaliśmy poczucia osamotnienia, bo jak pamiętam, zawsze otaczaliśmy się kumplami i kumpelkami i tej zgrai innych kolorowych wariatek i szurniętych delikwentów zawsze było wokół nas pełno. Czy jednak postawienie mostu pomiędzy poczuciem, że w powiedzeniu kumplowi „kocham cię, stary” jest coś nie na miejscu a poczuciem osamotnienia w pokoleniu młodych mężczyzn to czasem niezbyt daleko idący wniosek? Jarie Bolander, autor kilku książek, w tym bestsellera „Ride or die” podziela ten pogląd. Mówi, że widać to kiedy porównamy wyniki kobiet pytanych o to samo w tych samych grupach wiekowych. Powiedzenie swojej koleżance „kocham cię” tylko 18% kobiet z pokolenia Z wskazało jako nie właściwe. Wskazuje to, że wprawdzie mamy do czynienia ze zmianą kulturową w kontekście interakcyjnej bliskości, ale jest ona najwyraźniej widoczna wśród młodych mężczyzn, co wg Bolandera dosyć znacząco koreluje z innymi badaniami – tymi, które wskazują samotność, jako jedną z przyczyn ich samobójstw. Kiedy zaś mężczyźni uznają, że wyrażenie słów ujawniających poczucie bliskości jest czymś nieodpowiednim, to w konsekwencji takich przekonań musi nastąpić efekt, który Bolander nazywa rozrzedzeniem przyjaźni, bo słowa których nie wypowiadamy mają swój koszt. Pojawia się skutek odwrotny do zamierzonego – bo przecież domyślamy się, że powiedzenie kumplowi „kocham cię stary” może być postrzegane jako objaw słabości, ale rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Potrafisz to powiedzieć nie dlatego że jesteś słaby, ale dlatego że jesteś silny, bo bez patrzenia się na to co kto o tobie pomyśli potrafisz głośno wyrazić poczucie bliskości, przyjaźń czy wdzięczność i jednocześnie wiesz, że ten, do którego kierujesz te słowa ma dla ciebie na tyle istotne znaczenie, że powinien je usłyszeć.
Pozdrawiam
