Phubbing, czyli jak szybko zniszczyć relację

Napięcie duchowe: destrukcyjny efekt nowoczesnych relacji
6 lutego 2026
Hejt w sieci, czyli odwaga online vs tchórzostwo na żywo
20 lutego 2026
Napięcie duchowe: destrukcyjny efekt nowoczesnych relacji
6 lutego 2026
Hejt w sieci, czyli odwaga online vs tchórzostwo na żywo
20 lutego 2026

Transkrypcja tekstu:

Zacznijmy od przykładu: oto widzimy Grześka, któremu wreszcie udało się umówić na kolację ze znajomą znajomej, na którą od dawna dyskretnie łypał okiem. Dziewczyna o naturalnej urodzie, bez poprawkowych ingerencji, do tego jeszcze inteligentna i dowcipna. „Ale mam farta” – kombinuje Grzegorz – „to jakby Bóg w niebiesiech, być może wyłącznie dla złośliwej zabawy, zesłał mi nagle przedsionek raju. Nie mogę zmarnować takiej szansy, bo się już może nie powtórzyć”. No i mamy kolację, wystrojonego i wciągającego brzuch Grześka i zjawiskową księżniczkę. Rozmowa zaczyna się zrazu nieśmiało, ale z każdym kolejnym dowcipem i opowieścią zaczyna iść coraz lepiej. Grzesiek daje radę, co widać po autentycznym i absolutnie w grzesiowych oczach rozbrajającym śmiechu pani księżniczki. I nagle zgrzyt. Oto bowiem cudo o roześmianych oczach, tuż po zupie, a przed drugim daniem w połowie zdania wypowiadanego przez Grzegorza wyciąga z torebki telefon i zaczyna scrollować ekran. „Zaraz, zaraz – myśli Grzesiek – co tu się właśnie odpierniczyło.” On opowiada zabawną historyjkę, jest tuż przed puentą, która jak wisienka na torcie powinna ubrać opowieść w zaskakującą i jednocześnie mądrą całość, a panna gapi się w telefon. On mówi: „I wiesz, wtedy zupełnie niespodziewanie….” A ona scrolluje ekran smartfona. On mówi: „No i nie uwierzysz, ale wtedy właśnie…” A ona nawet nie podnosi wzroku by na niego spojrzeć. Teraz przez głowę Grzegorza przebiegają myśli jak oszalałe „gdzie dałem plamę?”, „co powiedziałem nie tak?”, „czym ją znudziłem?”. I kiedy tych pytań pojawia się już cały tabun panna nagle i niespodziewanie odkłada telefon tuż obok talerza po zupie i jak gdyby nigdy nic wraca swoją uważnością do rozmowy: „No i co? – pyta – co było dalej?”. „No zapomniałem” – bez zastanowienia odpowiada Grzegorz. „E…. – mówi księżniczka – myślałam, że będzie śmiesznie” po czym bez ceregieli ponownie łapie za telefon.
Teraz drugi przykład. Oto szef Jacek woła do swojego gabinetu menagerkę Anię, by omówić z nią bieżące sprawy, których, jak wynika z jego maila, nieco się nawarstwiło. Ania więc zaczyna skrupulatnie odpowiadać po kolei na wszystkie podstawione przez niego w mailu pytania posługując się wydrukowaną listą i cała masą dokumentów, które ze sobą na to spotkanie przytargała. Jest dobrze przygotowana, obryta na maksa i generalnie wiadomo, że ogarnia temat. Jednak po chwili – mniej więcej w połowie omawiania drugiego zagadnienia – widzi jak Jacek bierze do ręki telefon komórkowy i zaczyna coś na nim sprawdzać. „Może coś ważnego” – myśli sobie Ania – „Może szuka jakiejś notatki co sobie wcześniej zapisał w temacie tej rozmowy”. Ale jednak nie. Bo kiedy Ania przez moment podnosi wzrok z nad swoich papierzysk i rzuca okiem na telefon Jacka odkrywa, że jej szef przegląda Instagrama z czym się nawet nie kryje, bo właśnie rozśmieszył go mem z kotem przebranym za jednorożca.
Phubbing to termin, który powstał z połączenia dwóch angielskich słów: telefon i lekceważenie, określający zjawisko na tyle obecnie powszechne, że doczekało się nie tylko poważnych naukowych opracowań ale też badań. Jego definicję znajdziemy nawet na stronach naszego Ministerstwa Cyfryzacji, gdzie czytamy, że to… ignorowanie drugiej osoby, przez korzystanie z telefonu komórkowego. Dodajmy, że efekt ignorowania jest rozpoznawany przez osobę doświadczającą phubbingu, niezależnie od tego, czy to ignorowanie jest intencjonalne czy też nie. Już sam fakt przerywania rozmowy sięganiem po telefon – i to nie wówczas kiedy dzwoni, ale kiedy nie ma żadnego konkretnego powodu do takiego zachowania, oznacza przecież utratę zainteresowania swoim rozmówcą na rzecz treści znajdujących się w telefonie, czyli innymi słowy uznania, że to co znajduje się w telefonie jest ważniejsze, ciekawsze, czy też bardziej atrakcyjne od właśnie toczonej rozmowy. Clay Drinko, autor książki „Graj po swojemu” mówi wprost, że phubbing to odrzucenie dokonywane za pomocą telefonu. A to już musi mieć swoje poważne konsekwencje, bo przecież lęk przed odrzuceniem, to jeden z naszych współczesnych największych demonów, a samo odrzucenie wiąże się z bólem odczuwanym na takim samym poziomie, jakby był to ból fizyczny. Dr. Drinko do wachlarza uczuć powstałych w efekcie phubbingu dodaje jeszcze coś, co nazywa nowoczesną pogardą – i tutaj ponownie nie ma to znaczenia, że osoba chwytająca w trackie rozmowy za telefon nie ma takiej intencji – znaczenie ma to, że osoba po drugiej stronie takie zachowanie może poczytywać jako pogardę względem siebie. Badania przeprowadzone w 2025 r. przez naukowców z Uniwersytetu Southampton w Wielkiej Brytanii wykazały, że istnieje bezpośrednia korelacja pomiędzy stosowaniem phubbingu a spadkiem poczucia własnej wartości oraz doświadczeniem relacyjnego lęku po drugiej stronie, Co więcej te osoby z dwustu przebadanych par, które były ofiarami tego procederu kierowały się następnie urazą w poszukiwaniu odwetu i jednocześnie kierowały swoje zainteresowanie na innych, by szukać u nich wsparcia i aprobaty. Z tego zaś wynika prosty wniosek – jeśli chcesz sprowokować swojego partnera czy partnerkę do rozglądania się za kimś innym, to jednym ze skutecznych sposobów, jest grzebanie w telefonie w trakcie waszej rozmowy.
Dr Claire Hart, pani profesor psychologii na Uniwersytecie w Southampton i autorka badań wskazuje, że phubbing w relacjach w wielu przypadkach wiąże się z niebezpieczną relacyjną spiralą, w której poszukuje się zemsty za lekceważenie czy pogardę w działaniach, które będą odpłacały pięknym za nadobne. Skoro ty mnie ignorujesz, a więc lekceważysz, to ja w odwecie zlekceważę cię, czy będę ignorować w takich sytuacjach, w których to cię najbardziej zaboli. Za co oczywiście druga strona również poszuka odwetu i w ten sposób, od wydawało by się niewinnego scrollowania telefonu podczas rozmowy, przechodzimy do wojny na pogardę, której nie powstydzili by się filmowi państwo Rose. Ani ci z filmu z 1989 roku, a nic też ci z 2025.
Problem jednak z phubbingiem jest taki, że najczęściej nie jest to działanie z pełną premedytacją wymierzone w partnera rozmowy – niezależnie od tego, czy to partner romantyczny czy współpracownik albo podwładny. To mechaniczny nawyk wynikający z uzależnienia od smartfonów, w którym uznaje się, że jeśli nie sprawdzimy co tam się wydarzyło w mediach społecznościowych lub kto się z nami na różne sposoby kontaktuje – a zostawienie lajka pod naszym zdjęciem, postem czy memem jest przecież również jakąś formą kontaktu – to minie nas coś ważnego, utracimy kontakt ze światem, czy też poczucie trzymania ręki na pulsie co jest charakterystyczne dla efektu FOMO związanego z lękiem przed utratą, a dokładniej mówiąc ominięciem nas czegoś, co uznajemy za atrakcyjne lub w inny sposób istotne. Ten mechanizm więc bywa automatyczny, ale kiedy się pojawia jednocześnie wysyłamy naszemu rozmówcy sygnał że został zignorowany, bo właśnie przegrał w rankingu na atrakcyjność z naszym telefonem. Przy czym ta atrakcyjność obejmuje również intelekt, co musi być odbierane przez drugą stronę jako otrzeźwiający policzek, każący zadać samemu sobie pytanie „co ja tutaj robię” lub wręcz „czemu marnuję czas z kimś tak jawnie mnie olewającym”. Kiedy zaś taka akcja pojawia się w pierwszych dniach nowej relacji – zarówno zawodowej, jak i na przykład pierwszej randki, to powinna być dla nas wystarczającym ostrzeżeniem, że po relacji z osobą sięgającą w trackie rozmowy po telefon nie powinniśmy się zbyt wiele spodziewać, bo skoro już teraz jesteśmy lekceważeni i to w tak ostentacyjny sposób, to strach pomyśleć na jaki poziom lekceważenia zdolna będzie wejść taka osoba, jak już się relacyjne rozkręci.
Jak zatem poradzić sobie z phubbingiem, kiedy odkryjemy go u samych siebie. Niestety nie wystarczy wytłumaczenie się przed samym sobą, że motywacją takiego działania nie miało być żadne lekceważenie, bo choćbyśmy się nie wiem jak zarzekali, druga strona i tak poczuła swoje. Jedynym więc sposobem jest po prostu się od tego odzwyczaić a najprościej zrobić to za pomocą sprytnego rozwiązania. Otóż sięgając po telefon w trakcie rozmowy zawsze zapowiadaj to sięgnięcie. Na przykład: „przepraszam na chwilę ale muszę sprawdzić, czy nie mam telefonu od matki, która zmaga się właśnie z ważnym problemem i może do mnie wydzwaniać”, albo „przepraszam, ale muszę odpowiedzieć na wiadomość, bo to pilna sprawa i za chwilę wrócimy do rozmowy”. Dr Kaitlyn Regehr, z Kolegium Uniwersyteckiego w Londynie i autorka książki „Smartphone Nation”, przekonuje że ta mała zmiana może mieć kolosalne znaczenie, bo z jednej strony przerywa nawyk automatycznego sprawdzania telefonu, a z drugiej strony sygnalizuje drugiej osobie, że nadal się liczy, że nie jest lekceważona i wciąż jest dla nas ważna. Wprowadzenie przejrzystości przy pomocy poprzedzenia każdego sięgnięcia po telefon wyraźną i głośną zapowiedzią tego zamiaru to naprawdę niewielki wysiłek, a w naszych relacjach może dokonać kolosalnej zmiany.
Pozdrawiam