
Toksyczna wdzięczność powinnościowa
5 grudnia 2025
Relacyjny św. Graal
19 grudnia 2025
Transkrypcja tekstu:
Socjologia nie bierze jeńców, więc jeśli choć odrobinę pochylamy się nad interakcjami społecznymi, to to zjawisko nie powinno nam umknąć. Otóż młodzieżowym słowem roku zostało „szponcić” oznaczające, jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN robienie czegoś nie do końca właściwego, cwaniaczenie, czy też oddawać się wygłupom. Może to być również robienie czegoś szalonego, ciekawego, czy też czasem czegoś, co może nieco namieszać . Może to dotyczyć również zorganizowania jakiejś jazdy, czy też jak mawiali nasi z kolei dziadkowie draki. I w ten oto sposób pokolenie X, czyli moje, dowiedziało się, że kiedy biegało w latach osiemdziesiątych w glanach, naćwiekowanych kurtkach i kolorowych ojach na głowie wykrzykując „no future” lub czyniąc usztywnionym bliźnimi powody do odsztywnienia to po prostu szponciło. A zatem nasze szponcenie nie przeszkodziło nam później zostać prezesami, dziennikarkami, właścicielami fabryk ołówków, czy statecznymi akademickimi profesorkami. Dlatego właśnie raczej zachwalam szponcenie jako czynność, która nie zrujnowała naszych, zasłuchanych w Dead Kennedys, mózgów? Ale kiedy u nas świeci triumfy szponcić, to w tym samym czasie słowem roku 2025 serwisu Dictonary.com zostało 6-7. Na pytanie co to znaczy 6-7 chciało by się przytoczyć definicję z „Misia” wg. której skoro nikt nie wie po co nam ten miś, to nikt o to nie zapyta. Tu jednak jest odwrotnie – pytają ci co niewiedzą co to znaczy, a żeby było zabawniej ci którzy są pytani o znaczenie 6-7 też nie wiedzą. Bo nawet Alfy, czyli urodzeni po 20120 roku, które używają 6-7 nagminnie i namiętnie nie potrafią jego znaczenia zdefiniować. Wystarczy, że wyciągniesz przed siebie ręce spodem do góry, wykonasz nimi naprzemienny ruch w górę i w dół i wykrzykniesz 6-7 a wtedy teoretycznie wszyscy wokół ciebie powinni się w efekcie ucieszyć. Proste, nie? Łatwe i tyleż przyjemne co bezsensowne. I wydawało by się, że nic w tym przecież złego. No może nie ma w tym jakiejś idei robienia czegoś po swojemu, nawet kosztem dezaprobaty zgredów, jak w przypadku „szpocić” ale jest niewinna radocha. Więc czemu się tego czepiłem w myśl idei „zapomniał wół jak cielęciem był”. Bo 6-7 ma jeden haczyk, który powinien nas przynajmniej zastanowić, jeśli nie zaniepokoić. Otóż kiedy w marcu tego roku mały Maverick Trevillian znany później jako „67 Kid” na meczu koszykówki zaczął wykrzykiwać 67, nagranie z jego udziałem stało się internetowym memem, który zaczęto przerabiać na tysiące sposobów produkując nieskończoną ilość krótkich irytujących filmików podkręcanych dodatkowo przez AI. Wielu autorów od New Yorkera po Businessinsaider zaczęło przypisywać to memowe szaleństwo do szerszego zjawiska zwanego Brain Rot, które czasem jest tłumaczone jako gnicie mózgu, a czasem jako zgnilizna mózgu. To internetowy trend – głównie obserwowalny na Tik Toku, w którym młodzi ludzie oglądają godzinami zapętlone filmiki zupełnie pozbawione znaczenia i najczęściej również sensu, w których na przykład widzimy śpiewającą i obracającą się głowę wystającą z klozetu, śpiewającego trójnożnego rekina w butach, tańczącą baletnicę z głową w postaci filiżanki cappuccino, połączenie krokodyla z samolotem i wiele wiele innych. Czemu służą? Przyciągnięciu uwagi, stworzeniu niewymagającej satysfakcji i fiksacji czasem na wiele godzin. Dziecko przeglądające takie treści otrzymuje stały stymulator przyjemności opartej na prostej recepcji na przykucie uwagi i braku jakichkolwiek innych wymagań. Się patrzy, się kiwa głową w rytm pulsującej powtarzalnej muzycznej frazy do ruchomego obrazka wygenerowanego przez sztuczną inteligencję i jakoś leci. Nie trzeba specjalnie myśleć, nad niczym się zastanawiać i cokolwiek umieć lub wiedzieć, żeby się dobrze poczuć. A kiedy wyzwania rzeczywistości zostają pozostawione na zewnątrz, zaś wewnątrz jest wyłącznie głowa wystająca z sedesu i wyśpiewująca non stop swoje Skibidi, to wydaje się, że to świetna alternatywa dla funkcji poznawczych. Niestety – jak pokazują przekrojowe badania – wyjątkowo groźna. Dokonano w nich przeglądu wyników wielu badań wykonanych w ostatnich latach i dotyczących zjawiska gnicia mózgu. Wyniki okazały się druzgocące. Wynika z nich, że stałe przeglądanie takich treści połączone ze scrollingiem w poszukiwaniu kolejnych powoduje odwrażliwienie emocjonalne i konstruuje negatywny obraz siebie. Staje się główną przyczyną uzależnienia od takich treści, którym prędzej czy później zacznie towarzyszyć stress, lęk oraz tendencje do depresji. Konsumowanie treści spod znaku Brain Rot prowadzi do upośledzenia umięjętności funkcji wykonawczych – pogarsza się pamięć, obniżają umiejętności planowania oraz podejmowania decyzji. I co najbardziej niepokojące – brain rot prowadzi do przeciążenia poznawczego i to w trzech formach. Wewnętrznej odpowiedzialnej za pogarszającą się trudność przetwarzania informacji, zewnętrznej, która odpowiada za sposób prezentacji informacji oraz w istotnej odpowiedzialnej za możliwość integrowania nowych informacji z już istniejącymi ramami wiedzy, co jest na przykład warunkiem uczenia się i rozumienia treści na głębokim poziomie. A teraz przetłumaczmy to na proste słowa: dziecko zanurzone w codziennych czynnościach spod znaku Brain Rot powoli przestaje rozumieć co się do niego mówi, zaczyna mieć coraz większe problemy z precyzyjnym wypowiedzeniem tego co chce powiedzieć, nauka coraz ciężej wchodzi mu do głowy, a wymaganie od niego by coś dogłębnie zrozumiało zaczyna przekraczać jego możliwości. Na domiar złego w efekcie zanurzenia w treściach Brain Rot pojawia się mgła mózgowa, które to zjawisko charakteryzuje się między innymi tym, że kiedy się pojawia tracimy możliwość separacji informacji istotnych od nieistotnych, co powoduje, że jeśli w ogóle potrafimy podjąć jakąś decyzję to zazwyczaj niekorzystną – zarówno dla innych, jak i dla nas samych. Czy to wystarczająco przerażający obrazek tego co niesie ze sobą Brain Rot? Termin, który dla przypomnienia stał się słowem roku 2024 ogłoszonym przez Oxford Univeristy Press, a u nas zalazło się wśród finalistów na Młodzieżowe Słowo Roku 2025, co wyłącznie pokazuje jak olbrzymi zasięg ma to zjawisko obecnie.
I nie mówmy że obudziliśmy się nagle z ręką w nocniku i jesteśmy tym jakoś specjalnie zaskoczeni, bo byliśmy ostrzegani przed taką możliwością i to już 170 lat temu przez Henry’ego Thoreau w jego książce „Walden, czyli życie w lesie”, tej samej, którą stała się podstawą filozofii rozwiniętej w takich dziełach, jak „Zen i sztuka oporządzania motocykla” Pirsiga, czy „Shop Class as Soulcraft” Matthew B. Crawforda. Thoreau użył sformułowania zgnilizny mózgu w kontekście przestrogi przed podążaniem za bezmyślną i bezrefleksyjną wegetacją w świecie myślącym za nas co finalnie prowadzi do zaniku zdolności krytycznego myślenia, czy koncentracji. Tyle że przez te 170 lat wciąż nie chcemy go posłuchać i w coraz to młodszym pokoleniu uznajemy, że bezmyślna rozrywka pożywiająca mózg papką przyjemnościowej stymulacji śpiewającej głowy wystającej z kibla jest fajniejsza niż próba zmierzenia się z wyzwaniami otaczającego świata. Na przykład z takimi, jak stworzyć relację, która może przetrwać dowolny konflikt i nie rozpaść się w dwa tygodnie po pierwszej różnicy zdań. Kiedy zaś do tego dodamy zwiększoną podatność na manipulację występującą jako efekt zgnilizny toczącej mózg chyba nie powinniśmy się dziwić, że z biegiem lat i z każdym kolejnym pokoleniem na przykład politycy od lewa do prawa i to na całym świecie czy też sekundujący im miliarderzy będą mieli nas po prostu za coraz to większych idiotów.
Pozdrawiam
