Toksyczna wdzięczność powinnościowa

Nauka tańca w trakcie tańca, czyli komplementarność interpersonalna
28 listopada 2025
Zgnilizna mózgu
12 grudnia 2025
Nauka tańca w trakcie tańca, czyli komplementarność interpersonalna
28 listopada 2025
Zgnilizna mózgu
12 grudnia 2025

Transkrypcja tekstu:

Ile razy w swoim życiu usłyszeliście formułę „powinieneś/powinnaś być wdzięczna”? Kilka, kilkanaście, a może niezliczoną ilość razy? Zwróćmy uwagę, że ta formuła nie pojawia się w jednym konkretnym typie relacji, chociaż pewnie najbardziej utkwiło nam pod tym względem dzieciństwo, a więc siłą rzeczy przypisujemy jej obecność do relacji dziecka z jakimś dorosłym. Nie tylko pomiędzy dzieckiem i rodzicem, chociaż wielokrotnie w terapii transpersonalnej słyszałem zręby programowania „powinieneś być mi wdzięczny że masz co jeść”, „powinnaś być mi wdzięczna, że masz się w co ubrać” itd. Ale również pomiędzy dzieckiem i nauczycielem „powinieneś być mi wdzięczny, że wciąż cię toleruję”, albo „powinnaś być mi wdzięczna, że wyciągam cię za uszy z twojego lenistwa”, co oczywiście przybiera również formę nieśmiertelnej mantry: „jeszcze mi kiedyś podziękujesz”. Ale dzieciństwo to tylko jeden relacyjny obszar, w którym wdzięczność powinnościowa jest nam serwowana jak na tacy i to przez lata. Kiedy jesteśmy dorośli też się pojawia. Na przykład w pracy, kiedy szef oczekuje wdzięczności za premię, czy za dopuszczenie do awansu. Albo w urzędzie, kiedy pani przybija pieczątkę na ważnym dla ciebie dokumencie ze słowami: „powinien być pan za to wdzięczny, bo inni czekają na decyzję dłużej od pana”. A co powiedzie na wdzięczność powinniściową zaserwowaną przez kontrolera skarbowego sprawdzanemu właśnie przedsiębiorcy? „Powinien mi być pan wdzięczny, za to że nie chce mi się głębiej pogrzebać w Pańskich papierach”, co oznacza domyślne założenie, że głębia papierów danego delikwenta na pewno zawiera jakiś przekręt, oszustwo czego urzędnik nie mógłby odzobaczyć i w konsekwencji czego przedsiębiorca został by ukarany publiczną chłostą i to najlepiej w wigilię rano. Kiedyś przed wielu laty usłyszałem też wdzięczność powinniściową wygłoszoną przez panią dentystkę do pacjenta, który był tuż przede mną i który siedział obolały z dentystycznym rozwieraczem w ustach: „A widzi pan, jak sprawnie poszło. Powinien pan być wdzięczny, bo ten pan co jest za panem już nie będzie miał tak lekko”.
Kiedy przyjrzymy się konstrukcji wdzięczności powinnościowej to pewnie pierwsze co dostrzeżemy to operat poczucia winy zawarty w słowie „powinnaś/powinieneś”, którego wstawienie w tą konstrukcję ma zagwarantować zabezpieczenie na wypadek, gdyby ktoś komu serwowany jest ten schemat, jednak okazał się niewdzięczny. I wtedy za karę ma się poczuć winny. A skoro unikamy poczucia winy jak ognia to już lepiej jest być wdzięcznym, żeby nie być winnym. W ten sposób oferent wdzięczności łapie w sidła swoją ofiarę, niczym wytrawny szachista w zugzwang swojego przeciwnika. Po tym ruchu cokolwiek się zrobi można wyłącznie pogorszyć swoją sytuację. Jeśli odmawia się wdzięczności, to zostaje się skazanym na poczucie winy, a jeśli przyjmuje się wdzięczność jako obowiązek, to czuje się z tym delikatnie mówiąc nieswojo, bo jeśli ktoś nam karze robić coś na co nie mamy ochoty lub coś, co nie uznajemy za zasadne, to kiedy to robimy, de facto robimy to wbrew sobie, a to zawsze jest ciosem w poczucie własnej wartości, autonomię i samostanowienie. A z drugiej strony właśnie odkrywamy jak daliśmy się zmanipulować, bo przecież wdzięczność powinnościowa to strategia manipulacji stosowana zarówno intencjonalnie, jak i nawykowo co nie zmienia jej emocjonalnej dotkliwości.
Ale poczucie winy to nie jedyny operat wdzięczności powinnościowej. Gdzieś pod spodem podczepione zostaje oczekiwanie, a najczęściej wymuszenie lojalności i podporządkowania. Kiedy oferent wdzięczności usiłuje ją wymusić niejako nakłada na swą ofiarę obowiązek udowodnienia lojalności wobec niego. A ponieważ akty wdzięczności powinnościowej nigdy nie są jednorazowe – ktoś kto raz zastosował taką manipulacyjną strategię zaczyna coraz to chętniej do niej wracać – zatem koduje w niej również moduł związania ofiary ze sobą. W myśl zasady – tak wiele dla ciebie robię, tak bardzo i często powinieneś czy powinnaś być mi wdzięczna, że stajesz się elementem mojego plemienia. Oferent stawia się wówczas w roli lidera, przywódcy czy zarządcy naszą lojalnością co pozwala mu na budowanie podporządkowania. To wprawdzie okropny ale niestety często stosowany mechanizm tworzenia przywództwa. Można to pokazać na przykładzie – wyobraź sobie Antka i Bogdana, którzy pracują w tej samej firmie, do której dojeżdżają z różnych stron swojej miejscowości samochodami. Bo tak jest akurat w tym wypadku szybciej i wygodniej. Problem w tym że Antek nie ma samochodu, a Bogdana ma dwa. Jeden nowiutki, którym jeździ sam, a drugi kilkunastoletni, ale wciąż w pełni sprawny, który stoi bezczynnie w garażu. W związku z tym Bogdan namawia Antka by na jakiś czas pożyczył od niego to drugie auto, co przecież ułatwi mu życie, a Bogdanowi chwilowo nie jest potrzebne. Po jakimś czasie Antek zauważa że Bogdan nie domaga się zwrotu, bo korzysta na tym, że Antek zaczął w wielu sprawach Bogdana wyręczać. A to jeśli trzeba po pracy skoczyć gdzieś i coś zawieźć to oczywiście wykonanie tej czynności oferuje Antek, bo czuje się wdzięczny za użyczenia auta. Jeśli trzeba cokolwiek zrobić co może na siebie przejąć Antek, ten sam z siebie proponuje że to zrobi, bo przecież cały czas ma na uwadze, że Bogdan użyczył mu samochód. W ten oto sposób Bogdan jedzie na wdzięczności z biegiem czasu coraz to skwapliwiej korzystając z uprzejmości Antka. Ten prosty mechanizm nazywany jest w psychologii społecznej regułą wdzięczności i doskonale go wszyscy znamy – chociażby z technik wciskania nam w marketach darmowych próbek kosmetyków czy innych towarów, byśmy kierując się wdzięcznością byli bardziej skłonni do poczynienia zakupów.
We wdzięczności powinnościowej najsilniejszy akcent pojawia się w oczekiwaniu wdzięczności, które wyraża ten który ofiaruje wobec tego, kto został obdarowany. Osoby posługujące się taką strategią wobec innych oczekują nie tylko lojalności i lęku przed poczuciem winy ale też tego, że z każdym aktem określonej darowizny za którym powinna iść wdzięczność, poziom tej wdzięczności będzie w obdarowywanym wzrastał. Przyjmują założenie, że im więcej jest powodów do wdzięczności tym sama wdzięczność będzie większa. I to założenie przyświeca nie tylko tym oferentom, którzy coś rzeczywiście dają, ale również tym którzy jedynie wymuszają wdzięczność za domniemane akty dobroci, których albo w rzeczywistości nie było, albo są tak oczywiste że wymaganie za nie wdzięczności jest mocno naciągane. Jednak tutaj manipulacyjnych darczyńców może czekać niespodzianka. Otóż w badaniach przeprowadzonych w 2005 roku przez naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego ustalono, że stany emocjonalne związane z poczuciem wdzięczności oraz poczuciem poziomu posiadanego długu wobec osoby, do której czujemy wdzięczność nie idą w parze. Mówiąc wprost: wraz ze wzrostem oczekiwań wdzięczności i owszem rośnie nasze poczucie zadłużenia, ale sama wdzięczność nie tylko nie wrasta ale wręcz maleje. I co najważniejsze wraz z rosnącymi oczekiwaniami tego, który spodziewa się wdzięczności nasza chęć do odwdzięczenia mu się w przyszłości drastycznie spada. Im bardziej więc ktoś wytyka nam to, że powinniśmy mu być za cokolwiek wdzięczni tym mniej zmotywowani jesteśmy do tego, by tę wdzięczność tej osobie rzeczywiście i kiedykolwiek okazać. I to jest pułapka wdzięczności powinnościowej, bo kiedy się pojawia to możemy być pewni, że z każdym jej aktem będzie przynosiła skutek odwrotny do oczekiwanego. Strategia ta, o ile w ogóle ktoś się na nią da złapać – może być skuteczna jedynie na początku jej stosowania. Po jakimś czasie, i to szybciej niż później, ofiara przejrzy na oczy i zamiast czuć wdzięczność zacznie odczuwać wobec oferenta wiele innych emocji, którym z biegiem czasu będzie coraz dalej od pozytywnych.
Dr Joel Wong, profesor psychologii na Uniwersytecie Indiana i badacz praktyk wdzięczności w swej książce „Psychologia mężczyzn i męskości” przywołuje słowa Seneki Młodszego – stoika, który swego czasu miał powiedzieć, że „Wdzięczność jest czymś, co można zaoferować, ale nigdy nie żądać.” Bo kiedy tak się dzieje – jak przekonuje dr Wong – wdzięczność po prostu staje się toksyczna.
Pozdrawiam