Dlaczego ludzie nie przyjmują faktów

FOBB: strach przed byciem nudnym
31 października 2025
Nauka tańca w trakcie tańca, czyli komplementarność interpersonalna
28 listopada 2025
FOBB: strach przed byciem nudnym
31 października 2025
Nauka tańca w trakcie tańca, czyli komplementarność interpersonalna
28 listopada 2025

Transkrypcja tekstu:
yobraźmy sobie bardzo małego Kazika. Rozgląda się dookoła z rozdziawioną z ciekawości buzią pochłaniając wszystko czego doświadcza. Wszystko go zajmuje, na wszystko zwraca uwagę i wszystko postrzega jako warte odnotowania. Nic mu nie umknie, niczego sobie nie odpuści. Jest jak ciekawski wirus, który wściubia nos we wszystko, czy warto czy nie warto. Następnie mija jakiś czas, w którym bardzo mały Kazik, nie jest już bardzo mały, a jedynie mały. Wraz z tą zmianą następuje rownież zawężenie zainteresowania. Mimo, że rzeczywistość otoczenia Kazika się nie zmieniła, mały Kazio wydaje się zainteresowany jej przejawami już jakby ciutkę mniej. W końcu Kazik przestaje być mały a na framudze drzwi, na której zaznaczaliśmy jego postępy wzrostu coraz bardziej na to zaznaczanie zaczyna brakować miejsca. Co robi Kazik ze swoją ciekawością? Już nie tylko nie rozgląda się dookoła w poszukiwaniu informacji, ale zaczyna celowo niektórych z nich unikać. Już nie tylko nie interesuje go wszystko, ale w tym oceanie wszystkiego pojawiły się wyspy, które wydają mu się wyjątkowo nie interesujące. Wiec pomija je wzrokiem, a kiedy celowo mu je pokazujemy zaczyna udawać, że ich nie widzi. Następnie Kazik, jest już na tyle duży i dorodny, że w sumie powinniśmy go nazywać Kazimierzem, bo urosły mu już mięśnie i jak się wkurzy, to może się odwinąć. Jest już tak duży, że zaznaczanie jego wzrostu na framudze drzwi mija się z celem. Co tym razem robi Kazik z informacjami, które tak skrzętnie odnotowywał za młodu? Otóż traktuje je już intencjonalnie wybiórczo i celowo odwraca się od tych, których unika, które odrzuca i których nie akceptuje. Niezależnie od tego, czy są prawdziwe, a nawet moglibyśmy powiedzieć, że szczególnie wtedy kiedy są prawdziwe, ale kiedy równocześnie ze swoją prawdą z jakieś przyczyny dla Kazimierza przestały być wygodne. Czy zmyśliłem tę postać? Oczywiście, że tak. Czy jednak znamy takich Kazików ze swojego otoczenia? Tu odpowiedź jest również twierdząca i to nie tylko w zgodzie z naszym przekonaniem, ale również w zgodzie w wynikami badań z 2025 r, zatytułowanych „Stawanie się strusiem: Rozwój unikania informacji”, które przeprowadził zespół badaczy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Chicagowskiego. W badaniu tym uczestniczyło 320 dzieci w wieku od 5 do 10 lat. Okazało się, że w trzech różnych eksperymentach dowiedziono schematu unikania informacji, a więc postępowania sprzecznego z naturalną ciekawością. Badacze wyciągnęli wnioski w których pojawiły się trzy główne motywacje takich zachowań. Po pierwsze dzieci w ten sposób usiłowały chronić się przed negatywnymi emocjami – a zatem jeśli jakaś informacja budziła w nich podejrzenie, że po jej przyjęciu poczują się emocjonalnie gorzej, wolały jej uniknąć, więc w tym celu albo ją całkowicie i świadomie odrzucały, albo też uznawały ją za nieistniejącą. Drugą motywacją było tzw. zachowanie własnego wizerunku. Eksperyment dowiódł, że dzieci wykorzystywały możliwość uniknięcia niewygodnej prawdy, której ujawnienie mogło by sprawić, że w rzeczywistości nie zasługują na postrzeganie siebie w tak pozytywnych kategoriach jak chciały – na przykład wówczas, kiedy przyznanie się przed samymi sobą do tego, że wykorzystały margines do manewru przyznając sobie w tajemnicy więcej nagród niż przyznały innym dzieciom. Ujawnienie tego procederu naruszyło by ich dobre samopoczucie i przekonanie o własnej uczciwości, więc mając taką możliwość odrzucały przyznanie się do aktów samolubnych, mimo że takich aktów dokonały. Trzecia motywacja związana była z chronieniem interesu własnego, w którym łatwiej jest wybrać zatajenie lub odrzucenie jakiejś informacji, jeśli jej przyjęcie miałoby się wiązać z koniecznością zrezygnowania z jakiejś własnej korzyści. Tutaj autorzy badań ilustrują ten przykład motywacji już naszym dorosłym zachowaniem, w którym celowo odrzucamy informacje ujawniające nieetyczne praktyki naszych ulubionych marek, bo w sytuacji ich przyjęcia musielibyśmy skonfrontować się z wewnętrznym konfliktem pomiędzy tym, co zyskujemy dzięki kupowaniu ulubionej marki, a świadomością, że na przykład dany producent w rozwoju swojego produktu wykorzystuje eksperymenty na zwierzętach, czy też tworzy dany produkt wykorzystując niewolniczą i drastycznie mało płatną pracę dzieci.
Jednak to co najistotniejsze w chicagowskich badań to odnotowana wyraźna tendencja zmiany tego typu schematów zachowań wraz z wiekiem. Im bowiem starsze były badane pod tym względem dzieci tym silniejszą tendencję do unikania informacji wykazywały we wszystkich trzech motywacjach. We wnioskach do badań ich twórcy używają terminu „paradoksu rozwojowego”, w którym wprawdzie startujemy w życie z pozycji ciekawych odkrywców, jednak z biegiem czasu coraz bardziej chowamy głowy w piasek, bo z tej perspektywy nie widać rzeczy dla nas niewygodnych. I uczymy się tego unikania już w dzieciństwie, by w końcu w dorosłości zbudować siebie i swoje postrzeganie świata z pominięciem wszystkiego, co nie zgadza się z naszą wizją siebie, ochroną naszego wizerunku czy interesu. Oczywiście takie działanie może nas chronić przed cierpieniem, którego chcemy uniknąć, ale najczęściej okazuje się prawdziwą przyczyną cierpienia. Oto wyobraźmy sobie Katarzynę, która umawia się na pierwsze randki z Michałem. Kiedy się z nim spotyka, kiedy obserwuje jego zachowanie i kiedy że sobą rozmawiają, Katarzyna ma przed sobą cały wachlarz informacji, które tą drogą pozyskuje. Problem jednak w tym, że nie wszystkie z tych informacji wiążą się z jednakowym komfortem. Część z nich świadczy bowiem o tym, że jej wybranek i potencjalny przyszły życiowy partner na przykład nie radzi sobie do końca dobrze z emocjami, które pojawiają się w trudnych życiowych chwilach. Że nie akceptuje sprzeciwu i innego zdania, jeśli ten sprzeciw miałby naruszać jego światopogląd. Że raczej słabo znosi informację zwrotną, a najmniejsza krytyka na tyle drażni jego ego, że natychmiast stosuje mechanizmy obronne, często raniąc innych by chronić siebie. Ale z drugiej strony Kasia widzi przed sobą przystojnego, wygadanego, inteligentnego i dobrze sytuowanego kandydata na męża. Kogoś fascynującego, zabawnego z kim na pewno będzie się dobrze pokazać wśród swoich znajomych. Czy w tej sytuacji Kasia z ochotą przyjmie wszystkie te informacje, które przeczą zbudowanemu w jej głowie wizerunkowi Michała? Jak pokazują badania możemy się raczej spodziewać odwrotnej strategii – Katarzyna raczej odrzuci wszystko to, co stanowi czerwoną flagę. Świadomość bowiem tych rys na szkle, czy też dziegciu w beczce miodu mogła by być zapowiedzią trudnych emocji, z którymi Katarzyna musiała by się zmierzyć, a przecież to tych emocji Kasia chce uniknąć. Co więcej – niewygodna prawda o tym, jaki naprawdę potrafi być Michał szczególnie w chwilach trudnych, czy poddany krytyce – stoi w zdecydowanej sprzeczności z Kasi interesem, którym jest nawiązanie głębszej relacji z tym wyjątkowym przystojniakiem. Tyle, że to iluzja, która w końcu kiedyś pryśnie. Bo to że Kasia chroni teraz swoje emocje unikając trudnych prawd, nie oznacza że w późniejszym związku z Michałem emocje trudne się nie pojawią, bo przecież są wystarczające sygnały, że pojawią się z dużą dozą pewności i to w takim natężeniu, o jakim się Kasi dzisiaj jeszcze nie śniło. I w ten sposób paradoksalnie odrzucając pełnię informacji o Michale, by ochronić swój system emocjonalny Katarzyna skazuje się w przyszłości dokładnie na to, czego się teraz boi, Unikając bitwy, idzie na wojnę. Ale ta świadomość jest również odrzucana, bo jej przyjęcie nie jest w Kasi bieżącym interesie.
Takich przykładów moglibyśmy mnożyć i to w dowolnych relacyjnych konfiguracjach – zarówno w relacjach romantycznych, jak i zawodowych czy wszelkich innych i to w dowolnym układzie płciowym, bo akurat ten schemat unikania informacji nie jest domeną żadnej z płci. Robi to większość z nas, tak naprawdę dokonując koncertowego strzału we własne relacyjne kolana. Chowamy głowy w piasek, niczym mityczne strusie, bo oczywiście prawdziwe strusie tego nie robią. My niestety tak, kiedy celowo decydujemy się by czegoś nie wiedzieć, nie widzieć, czy nie brać pod uwagę. Bo tak w danym momencie jest wygodniej. Tak w danym momencie można chronić swój własny wewnętrzny wizerunek, swój bieżący interes czy uciekać przed niechcianymi emocjami. W danym momencie. Tyle że z danym momentem jest ten problem, że potrafi szybko minąć.
Pozdrawiam