
Kozioł ofiarny i trwałe utknięcie w roli
22 sierpnia 2025
Medyczny gaslighting
9 września 2025
Transkrypcja tekstu:
„Dopiero po dłuższym czasie się zorientowałem, że ona mną w ten sposób manipuluje”, „Tak, długo trwało, zanim uświadomiłam sobie że to jest jego manipulacja” – powyższe zdania padają częściej niż mogłoby nam się wydawać, a dzieje się tak w przypadku, kiedy określone zachowania, znormalizowane jako niewinne, zostają wykorzystywane do osiągania manipulacyjnych celów, nie tylko dlatego, że bywają niezwykle skuteczne, ale przede wszystkim dlatego, że tak trudno jest je wykryć i zorientować się co do ich manipulacyjnego procederu. Pokażmy to na przykładzie. Oto wyobraźcie sobie dwie przyjaciółki, które wydają się być ze sobą bardzo zżyte i związane. Kiedy więc je obserwujemy nie odnosimy wrażenia, że wzajemnie się wyręczają w określonych czynnościach, bo przecież każdy z nas w jakimś konkretnym obszarze obsługi rzeczywistości radzi sobie lepiej, a w innych gorzej. Żal nie skorzystać więc z pomocy kogoś, kto daną czynność ogarnia szybciej prawda? Tak właśnie dzieje się pomiędzy Anką i Beatą. Tyle, że z perspektywy zewnętrznego obserwatora ta obsługa rzeczywistości z czasem staje się wyraźnie nierówna. Na przykład, kiedy trzeba było odebrać zamówioną przez Ankę paczkę z drugiego końca miasta, bo pomyliła się przy wpisywaniu numeru paczkomaty, poprosiła o tę przysługę Beatę. „Wiesz jak mnie stresuje jazda samochodem – mówi Anka – zanim tam dojadę to się dwa razy zgubię i stracę mnóstwo czasu i nerwów, a ty śmigasz po mieście jakbyś się urodziła za kierownicą. Weź skocz mi po tę paczkę”. Po powrocie Beata siada na kanapie rzuciwszy paczkę na kuchenny stół i widać że jest zmęczona, bo całą podróż do paczkomatu i z powrotem zajęła jej ponad dwie godziny. Mówi więc do Anki: „A zrobisz mi herbatę – wiesz tę zimową z przyprawami co ty tak dobrze robisz?”. „No jasne, odpowiada Anka” Cóż za niewinna scenka obyczajowa, prawda. I owszem jest niewinna, ale tylko do czasu kiedy uświadomimy sobie, że co rusz, kiedy chodzi o poważniejsze przysługi jakoś tak się zawsze układa, że Anka w nich słabiej sobie radzi od Beaty, więc to Beata je zawsze wykonuje. Czy zatem Anka nie radzi sobie w ogóle? Nic bardziej mylnego, bo w tych drobnych sprawach radzi sobie doskonale i wtedy i owszem wyręcza Beatę. Ale kiedy patrzymy na to wyręczanie nijak nam nie wychodzi, że zrobienie herbaty jest tak samo energetycznie kosztowne jak dwie godziny w samochodzie w korkach.
Powyższy, stosowany w tej relacji przez Ankę z powodzeniem mechanizm, nosi nazwę pułapki porównawczej i często jest świetnie zakamuflowaną formą manipulacji. Polega na zastosowaniu konkretnej sekwencji kroków. Pierwszy z nich to ten, w którym manipulator czy też manipulatorka stwarza celowe wrażenie jakiegoś rodzaju deficytu umiejętności z czasem wyrabiając u swojej docelowej ofiary przekonanie, że ta umiejętnościowa słabość nie wynika ze strategii zachowań ale z cech osobowych. To na przykład sytuacja, w której manipulator demonstruje brak umiejętności wykonywania prostych działań matematycznych. Kiedy stara się coś policzyć, zawsze robi to z jakimś błędem w wyniku. Nie wychodzi mu zarówno dodawanie, jak i mnożenie małych liczb. Przy czym od razu dodajmy: nie chodzi tu o rzeczywiste zaburzenie znane pod nazwą dyskalkulii a jedynie o strategię manipulacyjną, której celem jest przekonanie potencjalnej ofiary, że istnieje taka możliwość. Kiedy już ofiara uzna ten deficyt umiejętności za cechę osobową manipulatora, ten przechodzi do kroku drugiego. Polega on na jawnym porównaniu swojego braku umiejętności w danym obszarze z ofiarą, która w tym samym obszarze dysponuje przeciętną sprawnością. Jednak w czynionym porównaniu manipulator przeciętną umiejętność ofiary znacznie zawyża. Pokażmy to na przykładzie, w którym Marek, którego imię nie bez powodu zaczyna się literę M, mówi do Oskara: „Wiesz stary, jak patrzę jak ty potrafisz szybko liczyć, dzielić, mnożyć i nigdy się nie pomylisz, to nie mogę wyjść z podziwu. Ja takie proste zadanie robiłbym cztery razy dłużej, a finalnie i tak bym się pomylił. To wielki dar móc tak sprawnie posługiwać się obliczeniami i to nie jest powszechna cecha. Masz wyjątkowe zdolności matematyczne. Jesteś w tym po prostu świetny”. Zatem w kroku drugim manipulator porównując swoje umiejętności z ofiarą obniża własne, ale przede wszystkim zawyża te po stronie ofiary najczęściej posługując się argumentami sprawności, szybkości, czy też oszczędności energetycznej. Kiedy ofiara jest już odpowiednio urobiona, a więc przyjmuje za stały element relacji z manipulatorem wyższość swoich umiejętności od umiejętności manipulatora w konkretnym obszarze, przystępuje on do następnego kroku. W tym kroku zostaje ofierze powierzone do wykonania zadanie, które powinien wykonać manipulator, ale które przerzuca na ofiarę argumentując, że z wykorzystaniem jej, wyższych w tym względzie umiejętności, ona wykona je szybciej, sprawniej i bez błędów, czyli o wiele lepiej i efektywniej, niż zrobiłby to manipulator. A więc Marek mówi zatem do Oskara: „Wiesz, że jak ja wypełnię to zeznanie podatkowe to sobie tylko napytam biedy bo przecież obaj wiemy, że nie będę potrafił tego dobrze zrobić. Dla ciebie to pestka. Z twoim talentem do liczb to zrobisz błyskawicznie i dzięki temu unikniemy późniejszych kłopotów, które byłyby efektem mojej pracy. No weź wypełnij, przecież zajmie ci to moment, a ja będę nad tym ślęczał godzinami.” W efekcie tak zastosowanej strategii i przy odpowiednim sprycie manipulatora w ich relacji od tego momentu wszelkie zadania zawierające konieczność ogarnięcia liczb będzie już robił Oskar wyręczając w tym Marka. A to oznacza, że Marek może leżeć na kanapie z miną zwycięzcy, kiedy Oskar będzie robił zakupy, biegał po bankach, odbierał samochód z naprawy, robił zakupy przez internet czyli de facto docelowo wykonywał wszystkie te czynności, w których występuje choć najmniejsza potrzeba kontaktu z liczbami.
Oczywiście wymiana usług, czynności i zadań w dowolnej relacji – romantycznej, rodzinnej czy zawodowej usprawnia życie, kiedy konkretne zadania przejmuje na siebie ta osoba, którą z danym zadaniowym obszarem radzi sobie lepiej. Zasada „ty robisz za mnie to, podczas gdy ja za ciebie robię to” może stanowić zdrowy relacyjny kontrakt działający na korzyść obydwu stron jednak pod warunkiem, że wymiana zadań jest mniej więcej wyrównana pod względem ich czasowej, jak i energetycznej obsługi. Jednak w strategii zwanej pułapką porównań chodzi o dokładnie odwrotny efekt, w którym większość zadań jest cedowana przez manipulatora na ofiarę, nie dlatego, że manipulator sprawił by się w tych zadaniach gorzej, ale wyłącznie dlatego, żeby wykorzystać naiwność ofiary i się nią wysługiwać. Przy czym dodajmy – cała strategia przeprowadzana jest przy udziale umizgów, pochwał i głaskania ego ofiary poprzez nadawanie jej wysokich pozytywnych ocen. „Jesteś w tym przecież świetny, więc zrobisz to najlepiej” czy „Jesteś dużo w tym lepsza ode mnie, więc to przecież naturalne, że poradzisz sobie z tym sprawniej” to mantry, które wykorzystują naszą wrażliwość na ocenę, którą otrzymujemy od innych. A to zazwyczaj znacznie ułatwia manipulatorom uzyskanie oczekiwanego efektu.
Jak się zorientować, że ktoś stosuje na nas pułapkę porównania. Istnieją trzy podstawowe czerwone flagi, na które warto zwrócić uwagę. Dwie pierwsze są oczywiste, a trzecia często zakamuflowana. Zatem po pierwsze występuje powiększająca się z czasem różnica w wydatku energetycznym towarzyszącym realizacji powierzanych zadań. Co oznacza, że jedna strona relacji na ich obsługę z czasem poświęca coraz więcej energii niż druga, bo zadania są tak delegowane, by jedna strona oszczędzała energię kosztem drugiej. Kolejną czerwoną flagą jest ten sam mechanizm, jednak dotyczący już nie energii ale ilości poświęcanego na obsługę zadań czasu. Celem manipulacji więc będzie taki rozkład zadań, by ofiara poświęcała na ich obsługę coraz więcej czasu, bo wzrośnie jej ilość obowiązków, tym samym oszczędzając czas manipulatora. Trzecim istotnym sygnałem jest dostrzeżenie wzorca, który towarzyszy pułapce porównań i na którym tak naprawdę jest zbudowana. To stałe przenoszenie pozytywnej oceny z zachowania na cechę. To postawienie znaku równości pomiędzy tym, że coś robimy dobrze, a tym, że jesteśmy świetni, a co najważniejsze lepsi od oceniającego. To sprytna zamiana w manipulacyjnej narracji formuły „robisz to świetnie”, na formułę „jesteś świetny”. Ten często umykający naszej uwadze zabieg zdradza intencje manipulacyjne. Bo kiedy ocena zachowania przenoszona jest na ocenę cech manipulator zakłada, że to nakarmi nasze ego na tyle, byśmy stracili czujność co do detekcji tego, w jakim rzeczywistym celu taki zabieg jest przeprowadzany.
I pamiętajmy – manipulatorzy nigdy nie strzelają do nas od razu z grubej rury. Najpierw badają grunt, naszą podatność i zdobywają zaufanie. Zatem strategia pułapki porównań wprowadzana jest małymi dawkami, by nie przestraszyć ofiary i by zbyt wcześnie nie przejrzała na oczy niwecząc w ten sposób manipulacyjne plany. A to przejrzenie na oczy jest kluczowe, bo wtedy decyzja, czy dalej chcemy się w tę grę bawić należy już wyłącznie do nas.
Pozdrawiam
