
Nieuchronny upadek rannych uzdrowicieli
9 maja 2025
Hodowla squatersów w twojej głowie
30 maja 2025
Transkrypcja tekstu:
Co tam u Grażyny i Stefana? Ostatnio Stefana odebrał telefon z ankietą o szczęściu. Na pytanie czy jest szczęśliwy zgodnie ze swoim przekonaniem odpowiedział: „mam żonę, więc teoretycznie jestem”. Niestety właśnie tę odpowiedź usłyszała Grażyna wchodząc do pokoju i oczywiście natychmiast zareagowała: „Ty ćwoku jeden, a czy ta osoba z którą rozmawiasz wie, że to zdanie zerżnąłeś z oglądanego wczoraj kabaretu?” „Bardzo panią przepraszam – odpowiedział Stefan do telefonu – ale muszę kończyć tę ankietę, bo właśnie przyszło moje szczęście”. „Dosyć tych wygłupów – ucięła temat Grażyna – szykuj się, wychodzimy na karaoke. Obiecujemy już od miesięcy że pójdziemy, więc znajomi w końcu pomyślą że się izolujemy od nich jeśli i tym razem nas nie będzie”. „Ale ja nie potrafię śpiewać” – westchnął zrezygnowany Stefan. „To nie chodzi o to, żeby umieć śpiewać, ale o to żeby się dobrze bawić – stanowczo odpowiedziała Grażyna. „Ale ja nie umiem się dobrze bawić, jak trzeba śpiewać – westchnął Stefan wkładając buty. Dwie godziny później nasz drogi Stefan był gotów wyskoczyć z wyżej wspomnianych butów, byle tylko nie stanąć na scenie. Niestety nie było wyjścia, bo już mu wszyscy zgromadzeni bili gromkie brawa dla zachęty. Stefan jednak aż trząsł się ze strachu. Wtedy podeszła do niego Grażyna i przekrzykując hałas powiedziała „Czytałeś wczoraj „Psychologię przyciągania” Nicholsona, więc wiesz co zrobić”. Stefan spojrzał z przerażeniem na Grażynę, ujął w dłoń mikrofon i zaśpiewał. Sala ucichła. Nie, nie dlatego, że to wykonanie „Far far away” Sladów było jakieś nadzwyczajne, ale dlatego że po raz pierwszy w życiu Stefan nie uciekł ze sceny po pierwszej zwrotce i również po raz pierwszy ani razu nie zafałszował. W tych okolicznościach Grażyna rozejrzała się z triumfem po znajomych i powiedziała z dumą: „Jestem jego szczęściem, jakby co!”.
Co się tu właśnie odstefaniło? Jaką sztuczkę zastosował bohater tej opowieści by poradzić sobie z lękiem przed wystąpieniem publicznym? Czy takie zarządzanie lękiem w ogóle jest możliwe i co ma wspólnego z karaoke? By odpowiedzieć na te pytania musimy zajrzeć do badań dr Alison Brooks z Uniwersytetu Harwarda zatytułowanych „Podekscytuj się: ponowna ocena lęku przed występem jako ekscytacji”. W pierwszym badaniu wzięło udział w sumie 210 uczestników, którzy przez cały czas eksperymentu nosili na palcu pulsoksymetr, stale mierzący ich tętno. Zadaniem było wyjść na scenę karaoke i w obecności pozostałych uczestników zaśpiewać piosenkę, tyle że każdemu z uczestników przydzielono losowo trzy możliwości tzw ponownej oceny lęku tuż przed samym występem. Jednej więc z grup przypadło wypowiedzenia na głos formuły „jestem spokojny”, jednej z grup „jestem podekscytowany”, a ostatniej wyjście na scenę bez wypowiadania żadnego z powyższych. Jak w opisie badań odnotowuje Brooks chodziło o dokonanie manipulacji, w której tuż przed wydarzeniem wywołującym lęk wprowadzany jest element przekierowania koncentracji na własny stan pobudzenia lękowego z instrukcją mająca na celu zmniejszenie tego pobudzenia oraz zmiany wartości z negatywnej na pozytywną lub też dokonania samej zmiany wartości ale bez próby zmiany natężenia pobudzenia. Zanim przejdziemy do wyników badań musimy wyjaśnić o co tutaj chodzi. Otóż Brooks założyła, że kiedy doświadczamy lęku to wpływa to na zmianę w dwóch obszarach. Po pierwsze pojawienie się lęku zwiększa naszą energię, co możemy nazwać wysokim pobudzeniem. Po drugie zaś to samo pojawienie się lęku powoduje, że czujemy się źle stojąc wobec wyzwania, które napawa nas lękiem. Ten zaś drugi efekt Brooks nazwała negatywnym wartościowaniem. Kiedy próbujemy pokonać swój lęk to nasza próba zarządzenia tym stanem zazwyczaj składa się z ingerencji w obydwa te obszary jednocześnie. To znaczy, że walcząc z lękiem usiłujemy jednocześnie obniżyć poziom pobudzenia, czyli się uspokoić oraz zmienić wartość z negatywnej na pozytywną, czyli na przykład wytłumaczyć sobie, że wcale nie musi być tak źle jak zakładamy, że mogą w tym być jakieś pozytywne strony itd, co ma na celu zmianę wektora wartości w taki sposób, by maksymalnie możliwie osłabić jego wartość negatywną poprzez dodanie do niej czegoś pozytywnego. Pytanie badawcze postawione przez Brooks brzmiało: „a co by było, gdyby badani zmieniali tylko to drugie, pozostawiając pierwsze bez zmian”. Czy taka zmiana jest w ogóle możliwa? Bo musiała by to być zmiana, która wprowadza pozytywną wartość pozostawiając jednocześnie pobudzenie na niezmienionym poziomie. I taką też instrukcję dostali wybrani uczestnicy badania. Ich zadaniem było pozostawienie pobudzenia na poprzednim poziomie ze zmianą wartości poprzez przekierowanie koncentracji z lęku na ekscytację. To mniej więcej tak, jakbyśmy się czegoś bali, ale w tym strachu nie próbowali się uspokoić, tylko skoncentrować się na samej ekscytacji. Na przykład w stylu: „i owszem boję się bardzo, ale przecież to fascynujące co z tego wyniknie” lub też „to przerażajace co mnie czeka, ale zmierzenie się z tym czego się boję, jest ekscytujące”. To właśnie zmiana wartościowania przy wykorzystaniu tego samego napięcia wynikającego z lękowego pobudzenia. W przeprowadzanym badaniu okazało się, że ci z uczestników, którzy nie dokonywali prób uspokojenia się, a więc obniżenia pobudzenia (co potwierdzały wskazania pulsoknsymetrów) w swoich wystąpieniach karaoke nie tylko czuli się dużo pewniej i lepiej, ale też lepiej wypadali w oczach innych zdobywając wyższe oceny za swój występ. By potwierdzić te wyniki Brooks przeprowadziła kolejny eksperyment na 140 nowo zrekrutowanych uczestnikach, ale tym razem zadaniem uczestników nie było śpiewanie piosenek na oczach oceniającej ich publiczności, ale przygotowanie i wykonanie 2 minutowego wystąpienia publicznego zatytułowanego „dlaczego jestem dobrym wspólpracownikiem”. Uczestnicy występowali przed kamerą i zostali poinformowani, że ich wystąpienie będzie następnie oceniane przez komisję złożoną z ich rówieśników. I tutaj również Brooks zastosowała bodziec manipulacyjny „jestem podekscytowany” vs „jestem spokojny”. Wynik się potwierdził – ci którzy skutecznie przeformatowali swój lęk w ekscytację pozostawiając pobudzenie bez ingerencji otrzymali wyższe oceny od oglądających niż pozostali. Lepiej wypadli, wydali się bardziej wiarygodni i sprawili wrażenie, że lepiej poradzili sobie z wykonanym zadaniem. Trzecim eksperymentem było wykonanie zadania matematycznego na oczach oceniających widzów. I tu również wyniki przyniosły ten sam efekt.
W jaki sposób możemy wykorzystać w naszym życiu odkryty przez Brooks mechanizm? Tutaj podpowiedzi udziela psycholog społeczny dr Jeremy Nicholson i autor książki „Psychologia przyciągania”, który wskazuje przykłady zastosowania tej techniki w zarządzaniu lękiem przed interakcjami społecznymi. Na przykład w sytuacji, kiedy przedmiotem lęku jest czekająca nas trudna zawodowa rozmowa czy też lęk dotyczy tego, w jaki sposób wypadniemy w oczach nowo poznanej osoby czy osób, na których opinii bardzo nam zależy. W grę wchodzą tutaj nie tylko pierwsze randki, ale też poznanie przyszłych teściów, pierwszy kontakt z przyszłym pracodawcą i wiele innych sytuacji, które napawają nas lękiem przed oceną – niezależnie od tego, czy oceniającą jest siedząca na stadionowych trybunach publiczność, czy uczestnicy konferencji przed którymi trzeba wystąpić. W każdym w tych przypadków strategia ponownej oceny lęku i przekierowania koncentracji na ekscytację z jednoczesnym zrezygnowaniem z prób uspokojenia się może przynieść niespodziewanie dobre efekty. Warunek który należy spełnić jest tylko jeden – trzeba nauczyć się akceptować stan swojego pobudzenia ze świadomością że pojawia się w nas naturalnie w wielu kontekstach społecznej oceny i wykorzystać go do wygenerowania ekscytacji, ciekawości czy fascynacji zmierzenia się z nieznanym. W samej wysokiej energii, która jest systemowo w nas generowana wobec trudnych wyzwań przed którymi stoimy, jeszcze nie ma niczego złego. Problem pojawia się wówczas, kiedy tę energię pozostawiamy samą sobie lub też kiedy usiłujemy ją celowo obniżyć ufając, że samo jej obniżenie zagwarantuje zmianę wektora wartości z negatywnego na pozytywny. Tymczasem taka zmiana może zostać przez nas dokonana bez ingerencji w poziom energii i bez prób jego obniżenia, a wówczas zaczynamy się orientować, że to samo pobudzenie, które towarzyszy naszym lękom może być naszym przyjacielem, a nie wrogiem.
Pozdrawiam
