Wspinacze społeczni

Przymusowa wdzięczność
7 marca 2025
Relacja z ręką na klamce
24 marca 2025
Przymusowa wdzięczność
7 marca 2025
Relacja z ręką na klamce
24 marca 2025

Transkrypcja tekstu:

Dzisiaj zaglądamy do Encyklopedii Toksykologii Społecznej by sprawdzić w niej hasło wspinacz społeczny. Ups… nie ma takiej książki. Straszna szkoda, prawda? Ale mimo iż książka jest póki co fikcyjna, to już sami wspinacze społeczni fikcyjni nie są. W najkrótszym wyjaśnieniu to osoby, których główną motywacją jest zwiększenie swojego statusu społecznego w najprzeróżniejszych obszarach, co dominuje dynamikę ich relacji z innymi ludźmi i stanowi nieustanny przedmiot zogniskowania koncentracji. I to zarówno na tym, co powinni ich zdaniem robić i mówić by osiągnąć swoje zamierzenie, jak i jednocześnie na tym, w jaki sposób są postrzegani przez innych i czy to postrzeganie potwierdza skuteczność ich wspinaczki. Co więcej ich parcie na wspinaczkę i zdobywanie potwierdzenia swoich statusowych sukcesów w oczach innych odbywa się najczęściej kosztem innych i bez liczenia się z czyimiś emocjami. To z kolei powoduje, że łatwo ich namierzyć, ponieważ często ich aktywność staje się irracjonalna, a nawet żenująca, co wydaje się im umykać, bo najważniejsze jest to by udało się wspiąć chociaż o oczko wyżej od obecnego. Brak takiego awansu, czy też brak docenienia ich wspinaczki przez innych postrzegają w kategoriach porażki, której się na tyle silnie wstydzą, że będą gotowi zakłamywać rzeczywistość i oszukiwać samych siebie tylko po to, by nie musieć się mierzyć z samobiczowaniem. Grubo, prawda? Pokażmy to jednak na przykładach. Oto Kazik udaje się ze swymi znajomymi na przyjęcie. Duża sala, wiele stolików i pięknie ubranych gości. Okazuje się, że jednym z nich jest znany lokalny biznesmen, właściciel kilku interesów i błyszczących samochodów oraz sponsor coraz bardziej wydatnych biustów swoich coraz młodszych partnerek. Od momentu, w którym okazało się, że majętny pan Włodzimierz Iksiński jest również na sali Kazik już nie może się skupić na niczym innym, jak tylko na tym, by osoby, z którymi tam przyszedł doceniły jego zażyłą znajomość z Iksińskim. Oczywiście nie zna go w ogóle, ale zrobi wszystko by wyglądało że zna. Odtąd w jego opowieściach coraz częściej słychać teksty „ja i Włodek”, „my z Włodkiem”, czy „Włodek to straszny kawalarz jest”. W pewnym momencie Kazik dostrzega jak Iksiński udaje się do toalety, więc skwapliwie korzysta z okazji i idzie za nim. Już w środku przy jednej z umywalek zaczepia Iksińskiego wręczając mu dwieście złotych ze słowami „Przepraszam, ale zauważyłem jak ten banknot wypadł panu z kieszeni, kiedy pan sięgał po chusteczkę”. Iksiński przyjmuje dwie stówy – wprawdzie nie pamięta, żeby je miał je wcześniej kieszeni, ale skoro ten usłużny gość tak twierdzi, to przecież po co miałby kłamać. W końcu dobrze, że są jeszcze uczciwi ludzie na świecie, prawda”. Po kilku chwilach, kiedy Kazik jest już przy swoim stoliku, a Iksiński przy swoim, Kazik ostentacyjnie do niego macha z pozdrowieniami wznosząc kieliszek wina w jego kierunku. Iksiński z uśmiechem mu odmachuje, bo w sumie czemu nie, skoro gość znalazł jego dwie stówy i mu oddał. Ale najważniejsze, że znajomi ze stolika Kazika zauważyli całą akcję, po której fraza „my z Włodkiem” staje się Kazikową mantrą wieczoru.
Oczywiście powyższy przykład to tylko kropla w morzu obszarów i możliwości społecznych wspinaczy. Potrafią udawać, że posiadają więcej niż w rzeczywistości, że są lepiej wykształceni niż naprawdę, że wiodą zupełnie inny styl życia – właśnie ten do którego aspirują. Wykorzystują każdą okazję, do podniesienia swojego statusu zarówno w oczach innych, jak i własnych. Przypisują więc sobie osiągnięcia, popularność, znajomości, pozycję społeczną, istotność i dokonania. Wydaje się więc, że ich nieustannym zmartwieniem jest sprostanie oczekiwaniom własnego ego, które usiłuje ich wypchnąć w górę, by uciec od stanu, w którym rzeczywiście się znajdują, i którego tak naprawdę ich ego się wstydzi. W tym celu gotowi są do posłużenia się dowolną techniką manipulacji, mydleniem oczu, czy presją, a to że najczęściej robią to kosztem innych nie stanowi dla nich problemu. Po prostu uważają to za stały i niezbędny element społecznej gry. Jeśli w tej grze zdiagnozują konkurencję, to automatycznie staje się ich wrogiem, którego trzeba zwalczać by ochronić się przed zagrożeniam odebrania im korony. Kiedy bowiem ktoś w tym wyścigu na kolejne pięterka statusu staje z nimi w szranki, czują się zagrożeni, więc wówczas przekierowują koncentrację swoich działań na pozbawienie konkurencji siły. Tu ich narcystyczny rys zaczyna się mieszać z rysem makiawelicznym, bo nauczyli się, że najlepsze efekty uzyskuje się dzięki sprytnej manipulacji. W ten sposób uczą się manipulować zarówno rzeczywistością, tak jak to zrobił w przykładzie Kazik wręczając Iksińskiemu własne dwie stówy, by zdobyć jego uwagę i przychylność, jak i manipulowania innymi, jak w przykładzie z Kazikiem kiedy ustawia on przy znajomych taką narrację, z której ma wynikać jego zażyłość z osobą ze sfery, do której aspiruje.
Badania połączonych sił naukowców z uniwersytetów w Londynie i Rzymie opublikowane w czerwcu 2024 roku ujawniły, że jednym z głównych motywatorów osób poszukujących statusu czyli społecznych wspinaczy,są epizody lęku, w których efekcie pojawia się uczucie stałego niepokoju. Dotyczy on zarówno możliwości utraty już posiadanego domniemanego statusu, jak i tego, czy manifestacja znaczenia jest odpowiednio zauważana przez innych. To wysokie znaczenie przypisywane statusowi wyrażane jest zaś w trzech podstawowych domenach: emocjonalnej – co skutkuje poczuciem szczęścia kiedy pojawia się przekonanie o zwiększeniu statusu i przygnębieniem oraz złością gdy jest odwrotnie; behawioralnej, w skutek czego dana osoba zachowuje się w taki sposób, jakby cały czas dokonywała wyborów pomiędzy tym co może i w jak silny sposób zwiększyć status oraz w domenie poznawczej, w której pojawia się częste a czasem nieustanne myślenie o statusie. Zwróćmy uwagę, jak te trzy domeny są z sobą silnie powiązane. Kiedy pojawia się myślenie o statusie, które staje się dominujące w systemie poznawczym, to w jego efekcie uruchamiane jest emocjonalne wahadło oscylujące pomiędzy dobrym i złym samopoczuciem ubranym w wachlarz odpowiednich emocji. Dobre samopoczucie, a więc i towarzyszące temu emocje pojawiają się wyłącznie wówczas kiedy uda się w oczach własnych oraz innych zwiększyć status. Złe samopoczucie zaś pojawia się wtedy, kiedy takie zamierzenie nie zostaje osiągnięte. Tej dynamice towarzyszy silny imperatyw zachowań, który przed każdą podjętą aktywnością oblicza jej potencjał zwiększenia statusu, w skutek czego zostaje wybrane wyłącznie takie zachowanie, które w tym względzie zapowiada najsilniejszy efekt. To zaś sprawia, że inne zachowania nie są brane pod uwagę, jako nie posiadające dla całego systemu odpowiedniego znaczenia. Społeczny wspinacz stojący przed wyborem poprawy statusu wiążącym się na przykład z zaszkodzeniem jakieś osobie, a zachowaniem nie związanym ze statusem, ale przyjaznym dla innych zawsze wybierze to pierwsze. W naszym więc przykładzie największą nagrodą dla Kazika jest to, że Iksiński mu pomacha ręką na oczach jego znajomych, zaś największą karą była by obojętność Iksińskiego. By zaś uzyskać nagrodę i uniknąć kary Kazik bez cienia wachania poświęci przyjaciół, ich dobre samopoczucie czy szacunek. Wydaje się to nielogiczne, bo przecież wspinaczowi społecznemu zależy na tym, w jaki sposób jest postrzegany przez innych, bo przecież to buduje status. I owszem, jednak dużo ważniejsze dla niego jest postrzeganie tych, którzy pochodzą ze środowiska do którego aspiruje, niż tych pochodzących ze środowiska, które w swych aspiracjach uważa za gorsze, o niższym statusie i które w swych działaniach zamierza opuścić. Moglibyśmy powiedzieć, że w sytuacji, w której Kazik poświęci opinię znajomych na rzecz nowo zdobytej przychylności Iksińskiego jego system poznawczy stworzy konstrukt, zgodnie z którym to, że że jego dawni znajomi po jego wyczynach zaczną myśleć o nim w negatywny sposób nie ma znaczenia. Znaczenie ma jedynie to, że w ich myślach będzie miał wyższy status nawet kosztem ich braku przychylności.
I ten mechanizm właśnie sprawia, że społeczni wspinacze finalnie okazują się tak bardzo toksyczni dla innych. I owszem ich ciągłe statusowe wysiłki wyrażane w komunikatach i zachowaniach są na dłuższą metę nie do zniesienia, jednak ich rzeczywista toksyczność i szkodliwość społeczna polega na tym, że bez wachania są zdolni zdradzić, oszukać czy pozostawić dawnych znajomych i przyjaciół i potraktować ich wyłącznie jako szczebelki drabiny prowadzącej do zdobycia upragnionego celu. A kiedy już społeczni wspinacze pokonują te szczeble i znajdują się na swej drabinie w swym własnym przekonaniu wyżej, to pozostawione za sobą szczeble tracą dla nich jakiekolwiek znaczenie. Czyż trzeba lepszego powodu, by od takich delikwentów i delikwentek trzymać się z daleka? Pozdrawiam