Luka sympatii

Zimne kompetencje kontra ciepło
9 września 2022

Transkrypcja tekstu:

Zacznijmy do przykładów. Oto Zdzisiek, który na urodzinowej imprezie kumpla spotyka Magdę. Aktywowały mu się od razu wszystkie czujniki i detektory, gdyż takiego fajnego przedstawiciela odmiennej płci jak dotąd jeszcze nie widział. Okazuje się, że przebiegli wspólni znajomi posadzili ich obok siebie wiedzeni przekonaniem, że Magda i Zdzisiek do siebie pasują, więc było by kosmicznym zaniechaniem, gdyby ich ze sobą nie spiknąć. Pytanie tylko, czy zaiskrzy i czy któreś z nich się nie wystraszy ofensywy tego drugiego. Mija kilka godzin, Zdzisiek wraca do domu, a w jego głowie kołaczą się następujące myśli: „Ale ze mnie patafian, po jasną cholerę ja jej opowiadałem o hodowli świerszczy w odmianie sałatkowo chrupiącej?”, „Na pewno miałem szpinak na zębach, wprawdzie na urodzinach nie podawali szpinaku, ale życiu różnie bywa i takiej wtopy nie przewidzisz”, „Jak się chwaliła pokazując w telefonie zdjęcie, co udało jej się kupić w komisie płytowym – jak mogłem nie skumać, że chodzi o okładkę Pink Floyd a nie o tapetę w cegły?” Zdzisiek więc siedzi strapiony na kanapie i już wie, że nie zdobył sympatii Magdy, więc nie ma sensu do niej dzwonić, bo co powie w telefonie: „Cześć to ja, ten głupek z przyjęcia, którego nie lubisz?” Przykład drugi: Kasia w swojej nowej pracy została przydzielona do zespołu podejmującego się realizacji pewnego projektu, po czym ma zdecydować czy chce dalej z tym zespołem pracować. Jej pierwszym zadaniem uzgodnionym na inauguracyjnej nasiadówie była analiza raportu. Kasia więc ambitnie bierze robotę do domu, ślęczy godzinami nad tabelkami, jednak nic tu do niczego nie pasuje. Następnego dnia na spotkaniu, kiedy przychodzi jej kolej Kasia pokazuje raport i mówi, że zawarte w nim liczby się po prostu nie zgadzają. Teraz raport bierze do ręki jej starsza koleżanka, przegląda i mówi zadziwiona: „przecież tuż brakuje kilku stron, czemu nie zadzwoniłaś wcześniej że to się nie trzyma kupy, to byśmy to szybko uzupełnili, a tak będziemy jakoś musieli ogarnąć opóźnienie”. Kasia spuszcza głowę i nie wie co odpowiedzieć, ale jedno już wie na pewno. Jeszcze dzisiaj powie managerowi, że chyba nie chce pracować z tym zespołem.
W obydwu powyższych przykładach mamy do czynienia z efektem luki sympatii wykrytym w badaniach przeprowadzonych w 2018 roku przez połączone siły naukowców z uniwersytetów Harwarda, Essex, Yale i Cronell pod kierunkiem psycholog Ericki Boothby. Lukę tę można określić jako różnicę w tym, w jaki sposób ludzie o nas naprawdę myślą w kategoriach sympatii, a tym jak sądzimy że myślą na podstawie ich reakcji w interakcji z nami. Mówiąc inaczej luka sympatii opisuje fenomen w którym myślimy że jesteśmy mniej lubiani niż to ma miejsce w rzeczywistości. W pierwszej serii eksperymentu naukowcy badali lukę sympatii w dwóch sytuacjach – najpierw na grupie studentów pierwszego roku studiów poznających się jako współlokatorzy w akademiku, w którym mieli wspólnie mieszkać przez najbliższe miesiące, a później na grupie nieznających się wcześniej dorosłych w różnym wieku spotykających się na pierwszych zajęciach wielomiesięcznego kursu rozwoju osobistego. Oczywiście zarówno studenci jak i pozostali uczestnicy eksperymentu nie znali wyników pomiarów do czasu zakończenia prac badaczy. Okazało się, że w obydwu grupach wystąpiła luka sympatii i w większości przypadków utrzymywała się ona przez kilka miesięcy. Z finalnych wyników wyłączono te przypadki, w których badane osoby się ze sobą zaprzyjaźniły, bo relacyjna zażyłość ma kolosalny wpływ na efekt sympatii, ale w 95% pozostałych przypadków odnotowano utrzymującą się stałą rozbieżność pomiędzy tym, jak ludzie sądzili że są lubiani, a tym jak naprawdę byli lubiani. Dwa lata później przeprowadzono drugą serię eksperymentu, ale tym razem skoncentrowano się na pracy specjalistów w zespołach projektowych. Dodatkowo rozszerzono badania również o konsekwencje w zachowaniach i postawach wynikające z luki sympatii oraz zwrócono uwagę na stopień koncentracji na negatywnych wrażeniach wywoływanych w innych w trakcie rozmowy. Tym razem okazało się, że i owszem luka sympatii wystąpiła we wszystkich badanych zespołach, ale co więcej, jej pojawienie się wywołało już konkretne konsekwencje. Pracownicy, którzy wykazywali różnicę w ocenach zyskanej sympatii rzeczywistej a domniemanej na swoją niekorzyść, nie zwracali się do współpracowników z prośbą o wsparcie, rzadziej udzielali informacji zwrotnych grupie oraz częściej rezygnowali z dalszych prac w danej grupie w przyszłości, które to postawy miały istotny wpływ na wyniki osiąganie przez dany zespół, zarówno pod względem wydajności, jakości, jak i czasu realizacji projektu. Co więcej zespół badaczy ustalił, że źródłem efektu luki sympatii było między innymi nieprawidłowe interpretowanie sygnałów komunikacyjnych w tych przypadkach, kiedy badani byli przekonani, że jakiś rodzaj ich zachowania został wykryty przez rozmówcę i źle oceniony. Kiedy tymczasem rozmówcy w ogóle na te szczegóły nie zwracali uwagi. To na przykład sytuacja, w której rozmawiamy z nowo poznaną osobą i przytrafia nam się jakiś językowy błąd – na przykład użyjemy słowa „włanczać” zamiast „włączać” i kiedy sami się na tym przyłapiemy jesteśmy przekonani, że ten błąd został nie tylko również wykryty przez naszego rozmówcę ale też jego pojawienie się zostało przez tę osobę ocenione jako dyskwalifikujące, czy kompromitujące. Profesor psychologii na Uniwersytecie Jamesa Madisona w Wirginii Jaime Kurtz wyjaśnia ten fenomen naszymi dialogami wewnętrznymi pojawiającymi się bezpośrednio po rozmowie z daną osobą, które to dialogi są zdominowane negatywnymi, samokrytycznymi myślami i naszym przekonaniem, że rozmówcy zwracają uwagę na rzeczy, którym my sami nadajemy zbyt duże znaczenie. Często wśród nich znajdują się takie rzeczy, o których wiemy tylko my lub też takie, których nasz rozmówca nawet nie byłby w stanie wykryć. Wówczas budujemy w sobie przekonanie, że właśnie te domniemane odkrycia powodują, że nasz rozmówca nie ma powodów do tego by nas lubić. Tymczasem z innych badań wiemy, że istnieją konkretne powody, dla których ktoś nas może nie lubić i nie ma wśród nich zazwyczaj tego, o co się w swoim wewnętrznym przekonaniu lękami. Ludzie nie lubią innych z konkretnych powodów, wśród których na pierwszym miejscu wskazuje się bycie cenionym. Jeśli więc ktoś nabiera przekonania, że nie jest przez nas ceniony, to jest to silny powód braku sympatii, którą możemy rzeczywiście utracić, jeśli się wywyższamy, usiłujemy zbudować własną wartość kosztem cudzej, czy po prostu deprecjonujemy wartość innych. Drugim głównym powodem, dla których ludzie nie lubią innych jest przeświadczenie, że nie mogą im ufać, więc kiedy zmajstrujemy coś, czym utracimy czyjeś zaufanie, nie dziwmy się że nie pała już do nas odpowiednią sympatią. Trzecim demonem na tej liście jest poczucie bezpieczeństwa – z badań wynika, że nie lubimy tych osób, przy których nie czujemy się bezpiecznie i to w wielu obszarach. Zarówno w kontekście nieprzewidywalności czyichś decyzji czy zachowań, jak i wówczas, kiedy istnieje obawa, że odpowiedzialność za czyjeś czyny może spaść na nas, kiedy nie mamy z tymi czynami nic wspólnego.
Problem w tym, że luka sympatii nie dotyczy powyższych przykładów powodów do utraty sympatii, ale jest wyłącznie konstruowana w naszej głowie na podstawie błędnie odczytywanych sygnałów interakcyjnych i to zazwyczaj dokonywanej post factum. Uznajemy, że ktoś nas nie lubi z powodów, które sami sobie nakręcamy w głowie. Jednak to co w obydwu odsłonach cytowanych badań wydaje się kluczowe, to to, że luka sympatii jest ściśle związana z poczucie naszej wartości. Im mniejszą wewnętrzną ocenę pod tym względem stawiamy sami sobie, tym większe prawdopodobieństwo, że poddajemy się iluzji luki sympatii nawet nie zdjąć sobie tego sprawy. Kłopot w tym, że luka sympatii prowokuje nas do konkretnych zachowań i działań, które mogą nam po prostu utrudniać życie. Możemy w jej efekcie rezygnować z ciekawych, satysfakcjonujących relacji czy wręcz ich unikać, przez co na własne życzenie obniżamy jakość naszego relacyjnego życia. I nie tylko wtedy kiedy chodzi o związki o romantycznym potencjale, czy o relacje w zespołach projektowych. Ten efekt dotyczy wszystkich naszych relacji na planie całego życia, bo przecież naukowcy udowodnili, że efekt luki sympatii w konkretnych relacjach może towarzyszyć nam na niezmiennym poziomie przez bardzo długi czas. Poradzenie sobie z tym zjawiskiem jest możliwe za pomocą wykorzystania tego samego efektu, który je powoduje, a mianowicie wykrycia różnicy pomiędzy rzeczywistością a tym, w jaki sposób na te rzeczywistość reagujemy. Prowadzi do tego nieustanne ćwiczenie się w myśleniu dystynktywnym, do czego namawiałem w odcinku 23, co i teraz również polecam.
Pozdrawiam