Deficyt pokory intelektualnej

Żal kosztów utopionych
15 kwietnia 2022
Dyskryminacyjna ślepota
28 kwietnia 2022

Transkrypcja tekstu:

Kiedy obserwujemy czyjś intelektualny wzrost i nie możemy się nadziwić, jak ten ktoś dokonał tak dużego skoku rozwoju w relatywnie krótkim czasie, to najczęstszym wytłumaczeniem, które się w nas w takich sytuacjach pojawia, jest uznanie, że ten obserwowany ktoś ma do takiego rozwoju wrodzone predyspozycje. Myślimy sobie, że dany delikwent zawsze był bystry, a dana delikwentka kumata, ale ostatnio to już przesadzają. Eh… niektórzy to się rodzą pod szczęśliwą gwiazdą. Predyspozycje to najprostsze wytłumaczenie szybkości intelektualnego rozwoju z punktu widzenia postronnego obserwatora – problem jednak w tym, że w tej naszej ocenie zazwyczaj dość istotnie się mylimy, bo nie bierzemy pod uwagę czynnika, który nie ma nic wspólnego z wrodzoną predyspozycją. Czynnik ten może być wyłącznie wynikiem obranej strategii i wg wielu współczesnych badaczy ludzkiego intelektu jest głównie odpowiedzialny nie tylko za to w jakim stopniu jesteśmy się w stanie w naszym życiu intelektualnie rozwinąć, ale również za to jak szybko takiego rozwoju jesteśmy w stanie dokonać. Profesor Eranda Jayawickreme, psycholog z Uniwersytetu Wake Forest z Karoliny Północnej nazywa ten czynnik intelektualną pokorą, którą definiuje jako świadomość własnych ograniczeń poznawczych, czyli bycie otwartym na przyznanie – nie tylko przed samym sobą, ale i światem, że można się w czymś mylić i nie mieć racji. Im zaś mniejszym czynnikiem intelektualnej pokory dysponujemy, tym trudniej jest nam się rozwijać, bo trudniejsze, a czasem niemożliwe staje się przyswajanie nowej wiedzy – szczególnie takiej, która rewolucjonizuje dotychczasową lub wręcz jej przeczy. W jednej ze skal poziomów świadomości jest to poziom podstawowy określany skalą otwartości na zmianę, czyli zdolnością do przyjęcia idei, które zmieniają wartość idei dotychczasowych. W tej skali świadomości uznaje się, że przekroczenie tego poziomu jest warunkowane właśnie zdobyciem tej umiejętności – bez tego nasza podróż po szczeblach świadomości kończy się, zanim się jeszcze zdąrzy zacząć. A zatem – zarówno w perspektywie rozwoju świadomości, jak i idei profesora Jayawickreme’a – zdobycie umiejętności z obszaru intelektualnej pokory staje się przepustką do mądrości, która w konsekwencji okazuje się fundamentem wartości naszych życiowych decyzji, rozumienia świata i swojego w nim miejsca oraz w efekcie możliwości w tym zakresie wspierania innych i to w najprzeróżniejszych formach. A zatem dobra wiadomość jest taka, że by wykształcić odpowiedni poziom intelektualnej pokory nie musimy się urodzić z taką predyspozycją, a zła wiadomość jest taka, że kiedy solennie postanawiamy się zabrać za zdobycie tej umiejętności spotykamy na drodze poważne ograniczenia, które umykają naszej uwadze, a które całe przedsięwzięcie obracają we fiasko. Chodzi o pewien interakcyjny efekt, który spróbuję pokazać na przykładzie. Oto wyobraź sobie, że spotykasz w pubie dwóch znajomych: Andrzeja i Bogdana. W trakcie powitania Andrzej uścisnął ci dłoń mówiąc: „Dobrze wyglądasz, gratuluję, ewidentnie twoje ostatnie życiowe decyzje ci służą!” Bogdan dla równowagi przy ściśnięciu twojej dłoni przez chwilę ogląda twój zegarek i mówi: „O, ciekawy zegarek, nowy?”. „Tak, odpowiadasz” – kupiłem go kilka dni temu. Na co Bogdan z nieco złośliwym uśmieszkiem odpowiada pytaniem: „A męskich nie było?” Wiesz, że to tylko złośliwy żart, ale jakby tak teraz Bogdan zakrztusił się piwem, zakaszlał i wypadła by mu sztuczna szczęka to byś się nie pogniewał. W końcu obaj panowie A i B zaczynają zaangażowaną dyskusję, w której każdy wypowiada sporo racjonalnych argumentów, na temat, na który masz wyrobione zdanie. Teraz prześledźmy dwa alternatywne scenariusze tej sytuacji. W pierwszym podzielasz zdanie Andrzeja, bo jest zgodne z twoim dotychczasowym poglądem i nie podzielasz zdania Bogdana. Bogdan jednak, jak się okazuje przedstawia na potwierdzenie swojej tezy argumenty, które zdają się wskazywać, że to jednak on ma rację a nie Andrzej. W drugim scenariuszu jest dokładnie odwrotnie, tym razem wyobraź sobie, że twoje dotychczasowe przekonania są zgodne z postawą Bogdana, ale to Andrzej ma więcej argumentów i dowodów wskazujących że racja jest jednak po jego stronie. Zatem w obydwu scenariuszach dowody i argumentacja jednej ze stron wygrywają spór, co sugeruje ci potrzebę zmiany swoich dotychczasowych przekonań. Jednak w pierwszym scenariuszu zmiana twoich przekonań oznaczała by przyznanie racji osobie, która cię wcześniej zirytowała, a w drugim scenariuszu osobie, która wcześniej zaskarbiła sobie twoją przychylność. Czy dostrzegasz różnicę w walce z samym sobą nad przewartościowaniem twoich dotychczasowych poglądów w każdym ze scenariuszy? Dla wielu ludzi ta różnica jest nie tylko wyraźna ale też na tyle istotna, że są skłonni zostać przy swoich przekonaniach lub je zmienić wyłącznie na podstawie swojego nastawienia do osoby, która reprezentuje nową opcję, a nie na podstawie tego, czy ta nowa opcja jest przez nich oceniana jako zasadna.
W 2017 roku zespół pod kierunkiem wspomnianego wcześniej profesora Jayawickreme’a przeprowadził na Uniwersytecie Wake Forest trwające kilka tygodni badania, w których zadaniem uczestników było poszukiwanie powodów, dla których oceniali swoje dotychczasowe opinie za błędne. Okazało się, że najważniejszymi czynnikami nie były wartość argumentacji, czy obiektywna zasadność ale to w jaki sposób zmieniający swoje opinie byli nastawieni do osoby, która je wyrażała. Okazało się na przykład, że kiedy pojawiała się sprzeczka na argumenty, to do zmian poglądów dochodziło częściej wówczas, kiedy badani oceniali swoich argumentacyjnych przeciwników jako osoby moralne, a – jak wskazuje profesor Jayawickreme – przez to bardziej godne zaufania. Kolejnym czynnikiem wywierającym wpływ na możliwość zmiany swoich dotychczasowych poglądów było to, czy w ocenie uczestnika badania interakcja z osobą o odmiennych poglądach była przyjemna lub nie przyjemna. Co więcej, okazało się również że sama treść sporu – niezależnie od tego czy dotyczyła faktów, moralności, czy osobistych opinii – nie miała wpływu na dokonywanie zmiany we własnych przekonaniach, czyli co podkreślają badacze na tak naprawdę poziom pokory intelektualnej. Im bardziej więc jesteśmy skłonni do zmiany poglądów wobec zasadnej argumentacji, dowodowych przesłanek i zasadności przekonań sprzecznych z tymi, które do tej pory podzielaliśmy, tym większy poziom pokory intelektualnej prezentujemy, a co za tym idzie w tym lepszych startowych pozycjach do intelektualnego rozwoju się znajdujemy.
Jednak problem blokowania poziomu intelektualnej pokory nie dotyczy wyłącznie warunków laboratoryjnych czy moich imaginatywnych pubowych przykładów – jest obecny w naszym życiu w olbrzymiej skali, której często w ogóle nie bierzemy po uwagę, bo przesłania nam obraz tzw. czynnik osobisty. Wystarczy przyjrzeć się na przykład treściom eksponowanym przez użytkowników internetowych serwisów. Czy nie jest tak, że czasem niezgadzany się z czyimś przekonaniem nie dlatego, że na pewno nie może mieć racji, ale dlatego że z jakiegoś powodu ta osoba nam nie specjalnie zapasowała. Jest w niej coś co nas drażni, co irytuje, coś co nie specjalnie budzi nasze zaufanie, więc nawet jak udaje nam się uważnie wysłuchać tego, co do nas mówi, to i tak wartość tej treści przegrywa z tym co myślimy o tej osobie. Ile razy nie bierzemy pod uwagę na przykład tego co ma nam do przekazania ktoś bardzo młody, bo uznajemy, że jego wiek, a zatem brak doświadczenia nie budzi naszego zaufania, więc siłą rzeczy nie zastanawiamy się nawet nad tym, czy to czasem nie jest tak, że to ten ktoś ma rację i warto by było się nad jego opcją zastanowić i przy okazji zweryfikować swoje dotychczasowe myślenie? Albo kiedy ulegamy tzw. osobistemu dotknięciu, uznając, że jakaś przekazywana treść nie dość że jest niezgodna z naszym dotychczasowym przekonaniem, to jeszcze sam fakt jej upublicznienia osobiście nas dotknął, więc nawet nie zamierzamy w najmniejszym stopniu się zastanawiać, czy sam fakt negatywnego osobistego odbioru danego przekazu nie jest wystarczająco intensywnie migającą czerwoną lampką wskazującą, że coś może być na rzeczy?
Profesor Jayawickreme sam przyznaje, że intelektualna pokora to jedna z trudniejszych umiejętności, z którą w naszym życiu musimy się zmierzyć, jeśli chcemy stawać się mądrzejsi od naszych własnych przeszłych wersji. Kiedy intelektualny poziom na planie naszego życia się nie zmienia to wydaje się to i tak lepszą opcją od tego, niż kiedy zdaje się zmniejszać. Ale w rzeczywistości brak intelektualnej zmiany jest rodzajem utknięcia w miejscu powodującym, że prędzej czy później ze zrozumieniem tego co się wokół nas dzieje oraz prawidłowym rozpoznawaniem ciągów przyczynowo skutkowych będziemy mieli coraz większy problem, oczywiście ze szkodą dla samych siebie i naszego najbliższego otoczenia. Dlatego właśnie zdobywanie umiejętności intelektualnej pokory jest takie ważne i tak ważne jest byśmy byli wyjątkowo uważni w tych wszystkich momentach, w których zdanie odrębne od naszego prezentuje osoba, która nam się niespecjalnie podoba. Bo właśnie wówczas szansa na rozwój może nam przechodzić koło nosa.
Pozdrawiam