Klucz do sprawczości #75

Transkrypcja tekstu:

Jednym ze słów, które w otaczającej nas rzeczywistości robią największą karierę jest sukces. Kiedy rozejrzymy się dookoła, to jego propaganda wyziewa z każdego niemal miejsca. W mediach społecznościowych oglądamy zdjęcia pokazujące radosnych ludzi, którym się powodzi, którzy się dobrze bawią lub cieszą ze swoich osiągnięć. I trudno się dziwić, bo przecież raczej nikomu nie przyjdzie na myśl zrobić sobie selfie w wymiętym szlafroku, z potarganą fryzurą i niedopitą butelką wódki w ręku. Na Instagramie – o czym się niedawno ze zgrozą dowiedziałem od własnego wydawcy panuje nawet trend fotografowania okładek książek ze stojącym obok kubkiem kawy. Wszystko po to by pokazać, że spędza się czas z wartościową książką. Jednak w rzeczywistości samej książki się już nie czyta – służy wyłącznie do zdjęcia i informacyjnego przekazu: zobacz, jak mi się w życiu układa, jakie wszystko jest fajne, śliczne i pachnące. To zresztą tylko jeden z przykładów – bo w całej internetowej sieci możemy ich spotkać bardzo wiele. Ale sukces wyziera nie tylko z internetu. Media pokazują nam ludzi, którym udało się coś osiągnąć, znajomi opowiadają o innych znajomych, którym udało się to i owo, rodzina wskazuje nam na przykłady innych, których życie jest bardziej udane. Żyjemy więc pod coraz większą presją, że i nam się powinno coś w życiu udać, a kiedy tak się nie dzieje nasze poczucie własnej wartości oraz zadowolenie z siebie lecą na łeb na szyję. Tęsknimy więc do tego, by i nam się coś udało. I tutaj zaczynamy sobie robić największą krzywdę, bo w rzeczywistości karmimy się wyłącznie iluzją, dostarczaną przez zewnętrzne przykłady albo fałszywych albo też nieświadomych osiągnięć. Zrozumienie tego mechanizmu jest proste – należy jedynie zacząć od zwrócenia uwagi na to, co naprawdę oznaczają słowa „udało się!” Zawsze ilekroć one się pojawiają w opisie czyjegoś lub naszego osiągnięcia, tylekroć pod ich spodem podczepiona jest wątpliwość, czy dane osiągnięcie będzie można powtórzyć. Bo kiedy coś się komuś udaje, to musi się z tym wiązać również duża doza zbiegu okoliczności, przypadku, ślepego trafu czy łutu szczęścia. Pokażmy to na przykładzie sprzedawcy, który w danym miesiącu osiągnął oczekiwany wynik sprzedaży. Udało mu się sprzedać jakiś produkt czy usługę określonej grupie osób. Jednak tak naprawdę sprzedawca nie wie dlaczego to się stało, nie jest świadomy tego, dzięki czemu udało mu się taki wynik osiągnąć. A to z kolei oznacza, że nie ma też pojęcia w jaki sposób ten wynik w przyszłym miesiącu powtórzyć, więc jedyne co mu pozostaje to ponowne czekanie na to, że znowu mu się poszczęści. Sukces oparty na przypadkowym zbiegu okoliczności, czy odpowiedniemu ustawieniu przypadków nie jest tak naprawdę sukcesem. Jest wyłącznie zbiegiem okoliczności, co oznacza, że nie został osiągnięty w sposób świadomy. I gro tych iluzorycznych sukcesów, które oglądamy w mediach czy internecie ma właśnie takie, nieświadome podłoże. Oto ktoś zostaje celebrytą, bo jego filmik na YouTubie okazał się wiralem wyłącznie dlatego, że akurat trafił w odpowiedni zbieg okoliczności. Jednak nasz nieszczęsny celebryta drugiego wirala już nie potrafi stworzyć. Ktoś inny zarobił pieniądze wyłącznie dlatego, że w danym momencie rynek potrzeb był skalibrowany w taki a nie inny sposób. Ten ktoś w innych okolicznościach, środowisku czy kontekście nie jest już w stanie zarobić ani złotówki więcej. Sukces, którego nie da się powtórzyć nie jest tak naprawdę sukcesem, bo za prawdziwym sukcesem musi stać świadomość w jaki sposób ten sukces został osiągnięty. Osiągnięcie nieświadome jest sukcesem spekulatywnym, a nie organicznym. Przypomina to wciśnięcie klientowi kiepskiego produktu w dobrym opakowaniu – taka akcja zawsze jest jednorazowa, bo drugi raz ten klient już się nie da nabrać. Zaś oferent traci nie tylko klienta, ale własną reputację. Świat odkrywa takie chybotliwe nogi jednorazowego sukcesu i przestaje obdarzać delikwenta oczekiwanych zachwytem. Wtedy następuje upadek zazwyczaj dość bolesny, bo okraszony rozczarowaniem. Klucz do sprawczości zaś znajduje się w osiągnięciach, które potrafimy powtórzyć. A potrafimy je powtarzać tylko wówczas, kiedy za nimi stoi określona umiejętność a nie jedynie przypadek. Co więcej – umiejętność ta musi być odporna na zbieg okoliczności oraz czasowy i środowiskowy kontekst. Bo za sprawczością zawsze stoi liczba mnoga, a nigdy nie liczba pojedyncza.
W wielu mądrych książkach czytamy, że nasze życiowe porażki to nasi najlepsi nauczyciele. Wielcy tego świata w swoich biografiach wspominają, że gdyby nie one to nie udało by się im aż tyle osiągnąć. I to oczywiście prawda – uczenie się na własnych błędach to najszybsza droga rozwoju. Jednak oprócz nauki na porażkach istnieje jeszcze jeden jej rodzaj. To nauka na sukcesach. Dzisiaj niestety olbrzymia rzadkość. Komu by się przecież chciało analizować sukces, kiedy strzelają korki od szampana. Napawamy się wtedy naszym osiągnięciem pławiąc się w rozkoszy zwycięstwa. Niestety w ten sposób pozwalamy uciec niezwykle cennej okazji do nauczenia się tego, w jaki sposób zostało osiągnięte to co właśnie świętujemy. To okazja do tego, by to co do tej pory było nieświadome stało się świadome. I tutaj istotą nauki jest drobiazgowa i głęboka odpowiedź na dwa podstawowe pytania. Pierwsze dotyczy tego jak to się stało. W jaki sposób doprowadziliśmy do osiągnięcia konkretnego rezultatu. Od czego ten rezultat tak naprawdę był uzależniony? Jakie konkretne decyzje i działania do niego doprowadziły? Jakie umiejętności wpłynęły na to, że stał się możliwy? Drugie pytanie stawiamy sobie jeszcze rzadziej niż pierwsze, a udzielenie na nie prawidłowej i wyczerpującej odpowiedzi jest dokładnie tak samo ważne. To pytanie brzmi: w jaki sposób to osiągnięcie można powtórzyć? Od czego zależy to, by nie było jednorazowe, ale by można było tak działać, by za każdym razem osiągać dokładnie taki sam lub lepszy pozytywny efekt. W jaki sposób na próbę powtórzenia będzie wpływał kontekst nowej sytuacji? Nowego środowiska czy upływ czasu? Czy wcześniejsza strategia zadziała tak samo dobrze następnym razem?
Zwróćmy uwagę, że ten mechanizm nie dotyczy tylko i wyłącznie jakichś biznesowych osiągnięć, zarabiania pieniędzy czy zdobywania dóbr. Jest tak samo aktualny dla naszych życiowych relacji. Jeśli zdobywamy czyjąś przyjaźń czy miłość, to jeszcze wcale nie oznacza, że będą to więzi kontynuowane i aktualne aż po sam grób. Tymczasem wielu ludziom wydaje się, że raz utworzona relacja nie wymaga dbałości o jej jakość przez cały czas. To między innymi dlatego ostatnie statystyki rozwodów wskazują, że przybywa liczba tych, które mają miejsce w małżeństwach z ponad dwudziestoletnim stażem i to w większości stroną wnoszącą o rozwód jest kobieta. Ale to tylko jeden z przykładów – bo sam mechanizm sprawczości ukrytej w umiejętności powtórzeń jest obecny we właściwie każdym aspekcie naszego życia. Biegacz nie staje się biegaczem tylko dlatego, że dany dystans udało mu się przebiec wyłącznie raz. Musi jeszcze potrafić ten dystans powtórzyć i to przy jednoczesnej zmianie kontekstu – środowiska, rozumianego jako podłoże po którym biegnie, nachylenia terenu czy warunków atmosferycznych oraz przy zmianie kontekstu czasu: jak własnego wieku, pory dnia, zdrowia czy samopoczucia. Podobnie jest ze światem naszych emocji. Jedno opanowanie, jednorazowa akcja pokonania silnego wzburzenia, czy dowolnej innej emocji jeszcze nie oznacza, że damy sobie z nią radę następnym razem. I to wówczas, kiedy może się pojawić w zupełnie innych okolicznościach środowiskowych, sytuacyjnych i czasowych. Dotyczy to również świata naszej wiedzy i rozwoju. Jedna wyuczona teoria nie czyni z nas eksperta w danej dziedzinie. Wiedza zdobyta na jakiś temat wcale nie musi być aktualna po kilku latach. Przekonanie, że efekt Y jest następstwem wystąpienia zjawiska X wcale nie musi wytrzymywać próby czasu i dotyczyć wszystkich rodzajów środowisk i kontekstów. W nauce między innymi na tym polega ewaluacja, by na bieżąco sprawdzać i uzupełniać konkretny projekt o aktualne dane. Tak samo jest z dowolnym sukcesem – staje się istotny, jeśli potrafimy go powtórzyć. W sposób świadomy uaktualniając jego strategię. Bo nasza życiowa sprawczość budowana jest wyłącznie dzięki umiejętności powtórzenia danego osiągnięcia. Warto to zawsze brać pod uwagę. A i jeszcze jedno… Warto też pamiętać jedną z myśli Alberta Einsteina: nie staraj się być człowiekiem sukcesu, staraj się być człowiekiem wartościowym. Pozdrawiam!