Wykłady

Unikam pojęcia „wystąpienia motywacyjne”, ponieważ polski rynek szkoleniowy sprowadził ten rodzaj edukacyjnej prezentacji do wysoce emocjonalnego przekazu, w którym „prezenter” skacząc po scenie sprzedaje temporalną motywację. Wolę zostać przy tradycyjnym pojęciu „wykładu”, bo jego zadaniem nie jest sprzedaż, ale edukacja.

Nie oznacza to oczywiście, że wykład ma oznaczać nudny monolog zakochanego w sobie, z wzajemnością, prelegenta z jednej strony i ukrywającą ziewanie publiczność z drugiej. Jeśli bowiem słuchacz ma wytrzymać trzygodzinny wykład, to nie może się na nim nudzić: przekaz merytoryczny musi być uzupełniony elementami storytellingu, case study oraz najlepszymi wzorcami wystąpień publicznych wypracowanymi przez stand-up. Dopiero wówczas staje się, jak na dzisiejsze czasy, zjadliwą formą przyswajania wiedzy.

Tego typu forma edukacji jest często wybierana przez organizatorów firmowych konferencji, sympozjów i innych wydarzeń – szczególnie tam, gdzie uczestnicy wielogodzinnych przemówień oczekują zwieńczenia dnia czymś, co będzie ich wstanie wytrącić z odrętwienia i jednocześnie zaintrygować.

„Dowcipnie” nie musi oznaczać „głupio”, zaś „merytorycznie” nie musi oznaczać „nudno”. Wierzę, że te dwa bieguny można połączyć z korzyścią dla występującego (czyż może być większy dramat niż prezenter, którego nuży własna prezentacja?) oraz dla słuchaczy.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij