Medytacja

Po co medytować? Po co to mamy robić? Dlaczego jest to tak niezwykle ważne narzędzie w procesie zmiany odkrywane w naszych czasach na nowo, mimo iż istniejące we wszystkich kulturach świata od tysięcy lat. Otóż chodzi o dwa rodzaje benefitów, które otrzymujemy dzięki regularnemu medytowaniu. Pierwszy z tych benefitów to zmiana, która zachodzi na planie fizycznym i skutkuje w naszej jakości życia. Po roku 2000 dokonano wielu badań, w których wykazano niezbicie, że regularna medytacja dokonuje fizycznych zmian w naszym mózgu. Te najważniejsze to zwiększenie masy szarej (przybywa w ten sposób nie tylko szarych komórek, ale też neuronalnych połączeń pomiędzy nimi) w dwóch obszarach: płacie czołowym odpowiedzialnym za analityczne myślenie oraz w hipokampie odpowiedzialnym za pamięć trwałą. Co więcej medytacja wpływa na realne zmniejszenie wielkości ciała migdałowatego – tego samego które jest odpowiedzialne za to, że dajemy się ponieść emocjom. A zatem moglibyśmy powiedzieć: „po owocach poznacie ich” – ludzie którzy regularnie medytują zmieniają się – stają się bardziej zdystansowani do siebie i świata, bardziej empatyczni i mniej zestresowani. Potrafią lepiej zarządzać swoimi emocjami i również lepiej budują relacje z innymi. Już samo to powoduje, że warto oddać się praktykom medytacyjnym i nie koniecznie trzeba do tego sięgać po tradycje religijne. Można skorzystać z medytacji – i to jest model, który staram się propagować – jako czyste narzędzie pracy z samym sobą. Po to by zwiększyć jakość naszego życia.

Ale istnieje też drugi, daleko bardziej idący benefit. Otóż praktyka medytacyjna otwiera kanał łączności z naszym wewnętrznym ja i uczy nasz mózg, że ten stan połączenia może być dla nas stanem naturalnym, który po pewnej ilości praktyki nie wymaga nawet przyjmowania pozycji medytacyjnej i medytowania. Po prostu uczymy w ten sposób nasz mózg, że ma on dostęp do możliwości natychmiastowego przełączania się w stan połączenia ze źródłem. Wyćwiczony w ten sposób mózg jest w stanie na twoje żądanie zmieniać częstotliwość fal mózgowych przechodząc z fal beta (od 12 do 28 Hz) związanych z naszą codzienną zwykłą aktywnością obniżając amplitudę do fal theta (4 – 7 Hz) a nawet, przy głębokiej medytacji) do fal delta 0,5 do 3 Hz. Dzięki takiej umiejętności jesteśmy w stanie w każdej chwili oddzielić się od dowolnych bodźców zewnętrznych uzyskując połączenie z naszym wewnętrznym „ja” na dowolnie długi czas. Medytując uczymy nasz mózg, że ma on dostęp do funkcjonowania w odmiennym stanie świadomości, w którym to stanie możemy bez większego wysiłku poradzić sobie z dowolną negatywną energią, której dostarczają nam albo negatywne emocje, albo też inni ludzie.

Żeby wyjaśnić co rozumiemy poprzez stan medytującego umysłu posłużę się przykładem. Otóż wyobraźmy sobie, że patrzymy na niebo w bardzo zachmurzony dzień. Widzimy na tym niebie kłębiące się chmury, o różnych odcieniach szarości, rozmiarach i poziomie wzburzenia. Kiedy widzimy ponad naszymi głowami taki obraz wówczas nas mózg konstruuje ocenę: „niebo jest dzisiaj bardzo zachmurzone!” W tej ocenie nazywamy niebem to co widzimy, a więc niezliczoną ilość skłębionych chmur. W rzeczywistości nasz mózg karmi się tutaj pewną iluzją – a mianowicie nazywa niebem to co nim nie jest. Nazywa niebem to co widzi, ale nie widzi nieba, widzi jedynie chmury. Prawda jest jednak inna – te chmury nie są niebem. One jedynie to niebo dość gęsto zasłaniają. Za tymi chmurami znajduje się takie samo błękitne niebo, jakie widzimy w piękny słoneczny dzień. Chmury nie są niebem. Chmury nie mają najmniejszego wpływu na niebo. Ono jest zawsze tak samo błękitnie piękne niezależnie od tego co je przed naszym wzrokiem zasłoni. Pod spodem jest wyłącznie spokojny, bezkresny piękny błękit. I dokładnie taką samą iluzją posługuje się nasze ego, karząc nam wierzyć że chmury są niebem, że nasze myśli to my, co oznacza że jesteśmy naszymi myślami. Nie, to wyłącznie iluzja. Jak wielką biegunkę myśli byśmy nie obserwowali w swej głowie pod nią zawsze znajduje się spokojny, nieporuszony umysł. A my zaś sami nie jesteśmy tym co widzimy, ale tym co znajduje się pod spodem. Ono tam zawsze jest. Tak jak niebo. Pod nawet największą burzą, największym sztormem znajduje się czyste niebo i żadna nawałnica nie jest tego w stanie zmienić. Pod nawet najbardziej wzburzonymi myślami znajduje się bezkresna przestrzeń naszego umysłu i nawet najbardziej negatywne emocje nie są w stanie tego zmienić. Ta przestrzeń jest tam zawsze. Jest tam też teraz. I tym drugim, przepotężnym moim zdaniem benefitem płynącym z medytacji jest właśnie to odkrycie. Ale nie dość na tym, że dzięki medytacji odkrywamy ten bezkres pięknego błękitu w sobie, to jeszcze potrafimy dokonać z tym błękitem trwałego połączenia jednocześnie akceptując to, że nawet najbardziej burzowe chmury wyłącznie płyną przez nieporuszone niebo, nie czyniąc mu żadnej krzywdy i nie mając dla niego najmniejszego znaczenia.

Książki

Obszary tematyczne związane z coachingiem transpersonalnym zostały również zawarte w trzech książkach Jarosława Gibasa: „Życie. Następny poziom. Coaching transpersonalny„, Wydawnictwo OnePress Sensus, Gliwice 2015, „Motocyklizm. Droga do mindfulness„, Wydawnictwo Sensus, Gliwice 2016 oraz „Alchemia duchowego rozwoju. Inteligencja duchowa dla zaawansowanych„, Wydawnictwo OnePress Sensus, Gliwice 2017 (w przygotowaniu).