Coaching

Zadaniem procesu coachingowego ma być dokonanie w coacheem zmiany. I owszem często się tak dzieje, jednak tak samo często ta zmiana nie jest trwała. A im więcej czasu upływa od zakończenia coachingu tym efektów zmiany jest coraz mniej, aż w końcu życie wraca dokładnie w to samo miejsce, w którym było przed coachingiem. Napompowany przez coacha entuzjazm szybko mija i coachee wraca do punktu wyjścia. Kiedy zauważyłem ten mechanizm zacząłem szukać rozwiązania i trafiłem na tekst Sir Johna Whithmore’a (tak, tego samego który wymyślił tak gloryfikowany w polskim coachingu model GROW), gdzie znalazłem odpowiedź: trwałą zmianę zapewnia wyłącznie coaching transpersonalny. Zacząłem eksplorować ten system i do „szeregowego” coachingu nie chce mi się już wracać. Prawidłowo i mądrze zastosowane narzędzia coachingu transpersonalnego rozwiązują 99% problemów już na pierwszej sesji! Po co wiec kontynuować kilkunastotygodniowy proces? Dla pieniędzy? By klient przychodził na sesje tylko po to, by coach mógł na nich zarabiać? Niestety – to dla mnie zbyt mała motywacja. Jeśli dysponuję skutecznym narzędziem, które przynosi trwałą zmianę, to moim obowiązkiem jest się tym narzędziem dzielić. Czyż nie?

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij