Test: jak programują nas znajomi?

Mini-wykład o tym jak programują nas nasi znajomi.
Więcej informacji można znaleźć w książkach:
Życie. Następny poziom – http://bit.ly/1E2x004
Pokonaj stres z Kaizen – http://bit.ly/1kYOin5
Motocyklizm. Droga do mindfulness – http://bit.ly/1S7dO9O
oraz w szkoleniu audio:
Zarządzanie stresem – http://bit.ly/1KsSCBj

TRANSKRYPCJA:

Zapraszam do przeprowadzenia krótkiego testu, którego wynik może być zaskakującym doświadczeniem i wskazać, w jaki sposób zupełnie nieświadomie „kupujemy” nie nasze nastawienie do świata. Ale najpierw przyjrzymy się mechanizmowi, w którym powoli, ale za to konsekwentnie przesiąkamy sposobem widzenia świata tych, z którymi spędzamy relatywnie dużo czau.

W pewnym eksperymencie próbowano ustalić w jaki sposób reagują ludzie wobec zmasowanego, skonkretyzowanego zachowania innych. Idący ulicą człowiek nagle dostrzega biegnący w jego stronę tłum. W większości wypadków bez zastanowienia również zaczyna biec. To zjawisko nazywane jest owczym pędem i bardzo często działamy zgodnie z nim, kompletnie nie zdając sobie z tego sprawę. Inni bowiem mają na nas niewiarygodnie duży wpływ: odpowiednio często atakowani przez określoną ideę prędzej czy później zaczynamy się z nią utożsamiać. Kiedyś bardzo zły człowiek powiedział: kłamstwo powtarzane po tysiąckroć staję się prawdą. I mimo, że zarówno zły człowiek, jak i złe czasy odeszły w zapomnienie, jego słowa wciąż szokują swoją trafnością. Przekładając to na współczesny język moglibyśmy powiedzieć, że treści, którymi odpowiednio często jesteśmy epatowani programują nasze postrzeganie świata w określony, zgodny z tymi treściami sposób. Jeśli odpowiednio często i długo będziesz słuchał medialnych wiadomości karmiących się negatywnymi doniesieniami, a te przecież się najlepiej sprzedają, w końcu zaczniesz podzielać pogląd, że świat jest wypełniony wyłącznie złymi ludźmi. A to przecież nieprawda… Jeśli odpowiednio długo będą cię przekonywać, że rzeczywistość składa się wyłącznie z krzywd, gwałtów, cierpienia i rozpaczy… prędzej czy później uznasz swoje życie, za… pełne bólu, cierpienia i rozpaczy. I działa to na wielu poziomach – jeśli jako dziecko coś zbroiłeś i w tego efekcie usłyszałeś od rodziców: „co z tobą jest nie tak”, to jak słusznie zauważa Jon Kabat-Zin nie zapamiętałeś, że źle się zachowałeś, ale to, że „coś z tobą jest nie tak”. To zawsze bezpośrednio uderza w poczucie własnej wartości i nie uczy by w przyszłości zachować się lepiej, ale wyłącznie tego, że jesteśmy gorsi od innych.

Niestety czy nam się to podoba czy też nie, jesteśmy nieustannie programowani przez innych, a tym silniej to działa, im mniej zdajemy sobie z tego sprawę. Za każdym razem, kiedy słyszymy negatywną ocenę sytuacji czy osoby, uczymy się tej samej negatywnej oceny. W pewnym eksperymencie nauczycielka uczniów w jednej klasie za wszystko chwaliła, podczas gdy w innej klasie za dokładnie to samo uczniowie byli ganieni. Po kilku miesiącach średnia ocen w chwalonej klasie znacząco wzrosła, podczas gdy w tej drugiej spadała. Tak działa samospełniające się proroctwo – stajemy się tacy, za jakich jesteśmy uważani przez innych. Jeśli będziesz komuś przez dłuższy czas wmawiał, że jest debilem, w końcu nie tylko w to uwierzy, ale też zacznie się zachowywać jak debil. Jeśli przez dłuższy czas otaczasz się ludźmi, którzy wszystko widzą w czarnych barwach, to kolor twojej percepcji rzeczywistości również stanie się czarny. Randy Gage mówi wprost: jeśli chcesz dokonać w swoim życiu zmiany, to najpierw sprawdź z jakimi pięcioma ludźmi najczęściej się spotykasz i jakie od nich dostajesz programy. Jeśli bowiem jesteś nieustannie negatywnie programowany, to szansa na to, że w twoim życiu dokona się jakakolwiek pozytywna zmiana spada do zera. Jeśli przychodzisz do swoich przyjaciół z pomysłem na zmianę, na przykład na to, że chcesz się zacząć uczyć fińskiego i usłyszysz od nich, że to język, którego się nie da nauczyć, to najprawdopodobniej zrezygnujesz z tego pomysłu.

Jeśli od dziecka słyszysz od najbliższych, że nie nadajesz się na gwiazdę rocka, to musisz wykazać się dużą determinacją, by pomimo tego godzinami ćwiczyć gitarowe riffy. Programy piszą się w naszej głowie każdego dnia, na każdym spotkaniu, w każdej sytuacji. I wyłącznie od nas zależy, czy poddamy się ich działaniu i uwierzymy że są prawdziwe. Jak to jednak zrobić, by się im oprzeć i by przestały decydować o naszym życiu za nas? Otóż i tutaj kluczem jest świadomość. Musisz uświadomić sobie co jest programem, a co twoimi własnymi myślami. Musisz dostrzec jakie programy i od kogo otrzymujesz, by móc powiedzieć: „o, znam to, to program jest, nie chcę tego!” Żeby nauczyć się świadomości, czy jak moglibyśmy inaczej powiedzieć: „rozpoznawania programów”, musisz nauczyć się lokalizować ich wzorce. Bo programy nigdy nie działają jednorazowo – by mogły odnieść skutek muszą być tłoczone do naszej głowy wiele razy i to zazwyczaj w tej samej sekwencji. Wzorce zaś można zlokalizować tylko wówczas, jeśli program spełnia warunki powtarzalności. I właśnie do odkrywania wzorców proponuję ci teraz prosty, trzystopniowy test. Polega on na tym, byś będąc wśród znajomych czy krewnych, z którymi w swym życiu spędzasz najwięcej czasu zaobserwował w jaki sposób mówią, reagują, myślą w trzech kontekstach.

Kontekst 1

Spróbuj zaobserwować jakie są powody śmiechu twoich znajomych. Z czego się śmieją? Co ich bawi? Co stanowi powód, dla którego stają się rozbawieni? Czy to są jakieś sytuacje, czy inni ludzie? Jeśli sytuacje, to jakie? Jeśli inni ludzie, to co w nich śmieszy twoich znajomych? Czy śmieją się z tego, że ktoś się śmiesznie zachował, czy też z tego, że komuś coś się nie udało? Czy śmieją się z tego, że komuś zdarzyła się śmieszna sytuacja, czy też z tego, że ktoś się wygłupił, skompromitował, ośmieszył? Czy śmieszą ich pozytywne sytuacje, czy wyłącznie negatywne? Czy śmieją się wyłącznie z kogoś, czyichś przywar, porażek, potknięć czy też potrafią się również śmiać z samych siebie? Oczywiście jednorazowa obserwacja niczego ci nie powie – wszyscy przecież czasem śmiejemy się  tego, że ktoś miast przeskoczyć przez przeszkodę przywalił obliczem w krowi placek. Tu nie o taką obserwację chodzi. Tutaj chodzi o odkrycie wzorca wskazującego, że ktoś śmieje się wyłącznie z cudzych wpadek, niepowodzeń czy kompromitacji. Czy podstawą do czyjegoś rozbawienia są wyłącznie negatywne przesłanki.

Kontekst 2 Opinia o sobie

W tym eksperymencie postaraj się znaleźć wzorzec dotyczący tego, w jaki sposób ludzie, z którymi się kontaktujesz, myślą o samych sobie. Czy widzą swoje własne życie wyłącznie w negatywnym świetle? Czy mówią: „mi zawsze się coś złego przytrafia”, „i tak nie uda mi się tego zrobić”, „ja się do tego nie nadaję”. W tym kontekście chodzi o znalezienie ogólnego wzorca, narracji o samym sobie. Oczywiście wszyscy czasem narzekamy, mamy dość i wkurzamy się na własną głupotę. Tu jednak chodzi o odkrycie, czy czasem ludzie, z którymi się najczęściej kontaktujesz, nie widzą samych siebie wyłącznie w negatywnym, depresyjnym, wycofanym, czy też reaktywnym świetle. A żeby to zaobserwować musisz poświęcić temu uwagę nie tylko w trakcie jednego spotkania, ale wielokrotnie. Po to by upewnić się, że nie kieruje nimi wyłącznie chwilowe pogorszenie nastroju i spadek poczucia własnej wartości, ale że to ich typowa, permanentna cecha.

Kontekst 3 Opinia o sukcesach innych

Teraz staraj się zaobserwować w jaki sposób twoi znajomi reagują na sukcesy innych ludzi. Jak je tłumaczą? Szczęściem? Znajomościami? Niesprawiedliwością? Szukaj wzorca, który wskaże, czy czasem sukcesy innych nie stresują, czy irytują twoich znajomych. Czy mówią: „temu znowu się udało jak ślepej kurze ziarno”, „wiadomo, że iksińska robi karierę przez łóżko”, „igrekowski dobrze zarabia, bo regularnie kupuje wazelinę”. I tu ponownie, niech cię nie zwodzą pojedyncze sytuacje. Przecież wszystkim nam czasem opadają ręce na wieść o tym, jak wielki poziom głupoty wywindował kogoś w górę. Sęk w tym, że robimy to czasem, a nie cały czas. Zaś wzorzec ma posłużyć do tego, byś odkrył właśnie taką stałą opinię, w których twoi znajomi twierdzą, że nikt nie zasługuje na jakikolwiek sukces.

I to tyle. Cały test. Jeśli będziesz go konsekwentnie robił, to z czasem odkryjesz, że wzorce programów istnieją naprawdę. Odkryjesz też, czy ci ludzie, z którymi spędzasz najwięcej czasu nie programują cię w sposób, który jest odpowiedzialny za to, że nie udaje ci się to, co w innych sytuacjach powinno się bez problemu udać. A dzieje się tak, bo mamy tendencję do tego, by stawać się bohaterami opowiadanych przez siebie historii. Jak mówi Joseph Murphy: „stajemy się tym, co zaprząta nasze myśli przez większość czasu”. W ten sposób powstaje rzeczywistość – zawsze u jej źródła jest jakaś idea. Jeśli idea jest negatywna, to prędzej czy później rzeczywistość się taka stanie. Jeśli otrzymujesz program, w którym śmieszne jest wyłącznie to, że komuś stała się krzywda, w którym nic ci się i tak nie może udać, a jak się uda komuś innemu to stanowi to wyłącznie potwierdzenie tego, w jak złym świecie żyjemy, to… masz wyłącznie trzy wyjścia.

(1) Albo zostajesz w dotychczasowym towarzystwie poddając się działaniu ich programów i prędzej czy później staniesz się taki sam, tak samo zaprogramowany jak oni i tak samo funkcjonujący.

(2) Albo zostajesz z nimi, ale masz pełną, obudzoną czujność, nieustanną świadomość, jakie otrzymujesz programy i sam autotelicznie podejmujesz decyzję z jakich programów skorzystać a z jakich nie.

(3) Albo nie czekaj, tylko bierz nogi za pas, bo marnujesz właśnie spory potencjał swojego życia.

Jeśli dokonasz pierwszego wyboru i zdecydujesz się na pozostanie w tym towarzyskim układzie, to nie oczekuj, by w twoim życiu mogła zajść jakaś znacząca pozytywna zmiana. W takiej sytuacji zmienić cokolwiek będzie ci po prostu o wiele trudniej. W drugim przypadku, kiedy nie zmieniasz układu, ale zmieniasz swoje doń nastawienie… i tak w nim długo nie wytrzymasz. Bo raz obudzona świadomość nie da ci już spokoju. W końcu kropla przepełni kielich i powiesz: „dosyć, nie chcę tego więcej”. Dlatego z czystym sumieniem polecam ci od razu wyjście trzecie. Mimo iż brzmi to niezbyt popularnie, ale najlepiej jest po prostu zmienić znajomych. Bez wyrzutów sumienia, poczucia wyższości, czy winy. Po prostu pozwól by szli swoją drogą, ty zaś zacznij kroczyć swoją. A zobaczysz jak szybko wszystko wokół zacznie się zmieniać.

A i jeszcze jedno… skoro już wykonasz ten trzystopniowy test i odnajdziesz, lub nie poszukiwane wzorce, to teraz sam sobie odpowiedz, jak ty byś zdał taki test, gdyby robili go na tobie twoi znajomi. Uczciwie sobie odpowiedz, jak ty programujesz innych? Na jakich ideach budujesz swój stosunek do świata? Jeśli znalazłeś negatywne wzorce w sobie, to wyłącznie dobra wiadomość. Teraz już wiesz co powinieneś w sobie zmienić.

Pozdrawiam